Czy zastanawiałeś się kiedyś co może dać Ci wolontariat ?

To właśnie wśród ludzi, którzy chcą dzielić czas z osobami potrzebującymi pomocy znajdziesz doskonałą przestrzeń do realizacji swoich pasji i najlepszych pomysłów.

 Realizujmy się razem!  Z nami poznasz satysfakcję, która płynie ze wspólnego i mądrego pomagania innym.

 Zyskasz bardzo wiele: nowych przyjaciół, rozwój swoich zdolności, nową wiedzę i nowe umiejętności.

Daj sobie szansę. Dołącz do Lokalnego Centrum Wolontariatu w Koninie.

Czekamy na Ciebie w poniedziałek, środę i piątek  w godzinach 8:00- 16:00

We wtorki i czwartki od 10:00 do 18:00 w siedzibie Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ Koninie,

62-510 Konin, ul. Południowa 2A

Znajdziesz nas również: 
www.podajdalej.org.pl, facebook: podajdalejkawaleksiebie

Zapraszamy do Biura Pośrednictwa Wolontariatu które świadczy usługi dla wolontariuszy, instytucji publicznych i organizacji pozarządowych

Czynne w godzinach pracy Centrum Wolontariatu Fundacji Im. Doktora Piotra Janszka PODAJ DALEJ; Konin, Południowa 2 A

Kontakt: Iwona Grześkowiak i Aleksandra Stańczak

Tel. 63 211 22 19

Mail: cw@podajdalej.org.pl

 

TAKI NIEZWYKŁY TEAM

09:17 04.01.2017

Asia Maciejewska i Błażej Płecki

TAKI NIEZWYKŁY TEAM

Fundacja Imienia Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ wchodzi w 2017 rok z nowymi pomysłami i działaniami. Realizacja wielu naszych przedsięwzięć nie byłaby możliwa gdyby nie entuzjazm i zaangażowanie naszych wolontariuszy. Dziękujemy!
Wśród wyróżnionych w Konkursie „Najlepszy Wolontariusz Roku 2016” konińskich wolontariuszy znalazł się NASZ TEAM – Joanna Maciejewska oraz Błażej Płecki.
Asia. Zawsze uśmiechnięta i chętna do pomocy pokonuje wiele kilometrów na swoim elektryku z charakterystyczną pomarańczową chorągiewką. Często towarzyszy jej Błażej, równie pogodny i pełen energii do działania. To Team, na który zawsze możemy liczyć!

Anna Klechniowska. Czym jest dla Was to wyróżnienie?
Joanna Maciejewska, Błażej Płecki. Nagroda ta mobilizuje nas do tego by jeszcze aktywniej angażować się w różne działania. Wolontariat to nie tylko pomaganie innym osobom, ale też radość i doświadczenie. Staramy się dużo z siebie dać, ale i dużo otrzymujemy. Pomaganie jest zawsze dla nas przyjemnością.
A.K. Co spowodowało, że zainteresowaliście się wolontariatem?
J.M. Interesują mnie ludzie, a przede wszystkim pomoc dla nich. Ważne jest dla mnie by czuć się potrzebną. Wolontariuszy postrzegam jako fajną rodzinę. Wszyscy sprawni i ci mniej sprawni jesteśmy równi, tacy sami. Bez wolontariuszy nie wyobrażam sobie życia. Bez nich nie miałabym przygód i nowych doświadczeń. Pomagam innym, pomimo że sama mam trudności. Uczę się nowych rzeczy. Jest to dla mnie wyzwanie, które pozwala mi się rozwijać. Wolontariat nauczył mnie współpracy z innymi – to wymiana dóbr niematerialnych.
Podoba mi się w tym, że mogę działać społecznie podczas różnych akcji. Bywa, że czasem proszę o pomoc by móc jak najpełniej uczestniczyć w różnych działaniach.
B.P. Wyróżnienie i docenienie są bardzo miłe, ale nie myślałem o tym, kiedy postanowiłem, że zostanę wolontariuszem PODAJ DALEJ. Wcześniej pomagałem bliskim osobom, nabyłem pewne umiejętności. I chciałem robić coś więcej, poznać nowych ludzi, znaleźć nowe możliwości dla siebie. Podobnie jak wielu wolontariuszy trafiłem do fundacji, ponieważ miałem dużo wolnego czasu i chciałem go sensownie wykorzystać. Lubię wspólne działania. Często mam możliwość by razem z innymi wolontariuszami brać udział w projektach, szkoleniach czy działać akcyjnie – np. poprzez roznoszenie ulotek lub wsparciu w organizacji koncertów. Do fundacji wprowadził mnie mój kolega Arek. Wcześniej na Facebook – u zobaczyłem jego zdjęcia. Pomagał w szpitalu starszym osobom przebywającym na Oddziale Pielęgnacyjno - Opiekuńczym. To mnie zachęciło do przyjścia do Centrum Wolontariatu.
A.K. Teraz jesteście już doświadczonymi wolontariuszami.
J.M. Zawsze starałam się robić wszystko najlepiej jak potrafię. Nie wyróżniam żadnego projektu, żadnego działania. Praca przy każdym z nich była czymś nowym wyjątkowym. Najważniejszy jest dla mnie kontakt z ludźmi. Nie stawiałam sobie ograniczeń, cieszy mnie wszystko, co robię.
B.P. Od początku chętnie biorę systematycznie udział w zajęciach arteterapeutycznych dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Bardzo lubię im pomagać, rozmawiać, proponować. A Oni chętnie się angażują, otwierają na innych. I robią to, co nie tylko ich rozwija, ale również daje dużo radości.
A.K. Co było dla Was najbardziej inspirujące, najtrudniejsze?
J.M. Jazda komunikacją miejską (MZK). Często poruszam się autobusem i to, że jeżdżę na wózku nie stanowi problemu. Mogę liczyć na pomoc kierowców. Dzięki wózkowi elektrycznemu jestem bardziej samodzielna. Również zakupy nie są już dla mnie problemem. Z wyzwań na pewno wymieniłabym jeszcze oswojenie się z wodą na basenie. To wymagało ode mnie dużo pracy. W zajęcia Arteterapii angażuję się najchętniej. Zajęcia z Pierwszej Pomocy były dla mnie również interesujące. Pomagam chętnie w sprawach komputerowych (sama jestem po kursie) oraz w innych zajęciach.
B.P. Na zajęciach Aktywnej Rehabilitacji doceniłem jak wiele takie zajęcia zmieniają życie uczestników. Usprawnianie jest bardzo istotne, a pomoc wolontariuszy niezbędna i to zarówno na sali jak i podczas przemieszczania się po mieście. Wszystko, co robię daje mi taką samą satysfakcję, cieszę się też, że mogę uczestniczyć w ciekawych szkoleniach.
Nie tylko rozwijam umiejętności, ale mam możliwość poznania nowych technik, zetknięcia się z trudnymi pytaniami. Wspólnie z Asią bardzo chętnie uczestniczymy w fundacyjnych akcjach – już wkrótce Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy akcja „Podaruj 1%”.
A.K. Co jest dla Was ważne?
J.M. Lubię być wśród ludzi, dobrze się z nimi bawić. Uwielbiam się śmiać i staram się otaczać ludźmi z poczuciem humoru. Mam przyjaciół, z którymi kontaktuję się poprzez Internet. Chętnie biorę udział w spotkaniach z ciekawymi ludźmi.
B.P. Od zawsze lubiłem słuchać muzyki, zbierałem kasety i płyty. Najbardziej lubię muzykę poważną, pop i rock. Najpierw uczyłem się sam, później rodzice zapisali mnie do szkoły. Bardzo polubiłem to miejsce i dużo się tam nauczyłem. Chętnie dzielę się moją pasją. Prowadziłem zajęcia muzyczne w fundacji, akompaniowałem na keyboardzie uczestnikom oraz wolontariuszom śpiewającym kolędy. W szkole organizuję wspólnie z kolegami koncerty. W wolnych chwilach oglądam dokumenty na „Discovery”.
A.K. Wolontariat daje wiele możliwości, do czego chcielibyście wrócić lub w jaką formę wolontariatu się włączyć?
J.M. Nie mam planów. Przyjmuję to, co dzień przyniesie. Chciałabym czytać książki starszym osobom lub dzieciom (w szpitalu, DPS czy hospicjum). Mogę rozmawiać pośmiać się z nimi uczestniczyć w/w różnych zajęciach.
B.P. Dobrze czuję się w tym, co robie teraz i chcę nadal się tak angażować. W przyszłym roku postaram się częściej uczestniczyć w zajęciach Aktywnej Rehabilitacji.

Życzę Wam byście zawsze czuli satysfakcję z każdego działania.
Z Joanną Maciejewskim i Błażejem Płeckim rozmawiała Anna Klechniowska


 

SZKOLENIE WOLONTARIUSZY

09:02 04.11.2016

WOLONTARIAT W PIERWSZYCH KROKACH

SZKOLENIE WOLONTARIUSZY

„Wolontariat w pierwszych krokach” to podstawowe szkolenie, które powinien przejść  każdy wolontariusz. W naszym Centrum Wolontariatu cyklicznie organizujemy takie szkolenie dla nowych adeptów. Chcemy, aby każdy wolontariusz znał swoje prawa i obowiązki oraz korzyści wynikające z wolontariatu, a także jego aspekty prawne.

W ostatnią sobotę tj. 29.10.2016 zorganizowaliśmy takie właśnie szkolenie dla grupy nowych wolontariuszy, którzy rozpoczynają swoją ścieżkę w wolontariacie na rzecz Fundacji. Im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ. Z wiedzą uzyskaną podczas tego szkolenia nowi wolontariusze będą działać bardziej profesjonalnie i odpowiedzialnie.

Zapraszamy wszystkich, którym bliska jest pomoc innym oraz własny rozwój w grupie fantastycznych osób do udziału w szkoleniach organizowanych przez Centrum Wolontariatu takich jak: Wolontariat w pierwszych krokach, Pierwsza pomoc przedmedyczna oraz asystowanie osobom poruszającym się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Informacje o terminach najbliższych szkoleń będą podawane na Facebooku  www.facebook.com/Podaj-Dalej-Kawałek-Siebie, stronie www.kawaleksiebie.org.pl  oraz www.podajdalej.org.pl

Zapraszamy!

CIESZĘ SIĘ KAŻDYM DNIEM

11:48 11.10.2016

Krzysztof Zieliński

CIESZĘ SIĘ KAŻDYM DNIEM

Krzysztof Zieliński – odważny, zdeterminowany i z otwarta głową. Zawsze znajdujący czas na rozmowę mimo wielu obowiązków. Wcześniej koordynator wolontariatu Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ. Obecnie z dużym powodzeniem koordynuje prace grupy wolontariuszy w Hospicjum im. bł. Stanisława Papczyńskiego w Licheniu Starym.

Anna Klechniowska. Co spowodowało, że zainteresowałeś się wolontariatem?

Krzysztof Zieliński. Jedno spotkanie z koordynator wolontariatu w Fundacji MIELNICA Oksaną Tsyurpitą oraz Bartkiem Jędrzejczakiem. Zdecydowaliśmy z kolegą, że dołączymy do grupy wolontariuszy w ośrodku w Mielnicy by razem z nimi budować Domek Serc.

Na prośbę Danusi Grodzkiej zostałem wolontariuszem na obozie dziecięcym – miałem czas na to by zaprzyjaźnić się z osobami niepełnosprawnymi i innymi wolontariuszami. Zacząłem przychodzić na zajęcia popołudniowe w Fundacji MIELNICA.

W 2004 roku utworzyliśmy nową fundację, Fundację PODAJ DALEJ. Od początku wśród naszych wolontariuszy były także osoby niepełnosprawne oraz seniorzy. Z seniorami kontynuowałem projekt Karoliny Cicheckiej – Wolontariat 50 +.  Wszyscy dobrze się znaliśmy, chcieliśmy ze sobą pracować.

A.K. Pierwsze były Rodzinne Soboty a później…

K.Z. Zaczęliśmy od wspólnych wyjazdów – nasi podopieczni z rodzinami oraz my, wolontariusze. Angażowałem się we wszystkie zajęcia, każde z nich było dla mnie ważne oraz rozwijające.  Koordynowałem zajęcia Centrum Młodzieżowego w Golinie – warsztaty fotograficzne, filmowe i dziennikarskie. Realizowane z młodzieżą oraz przez młodzież – przy wsparciu Iwony Krzyżak z radia Merkury. To też czas powstania Piekiełka w Golinie, miejsca z wyjątkowym klimatem. Iwona Cichocka wraz z grupą wolontariuszy prowadziła tam zajęcia.

Wymieniliśmy doświadczenia z osobami niepełnosprawnymi z Mołdawii. W ramach działań Projektu Most Zachód – Wschód autorstwa Maćka Wiatrowskiego odwiedziliśmy ośrodek rehabilitacyjny w Mołdawii.  Zobaczyliśmy, w czym możemy ich wesprzeć. Grupa mołdawska przyjechała z rewizytą do nas.  Aktywnie działała Grupa Pierwszego Kontaktu, prowadziliśmy akcje edukacyjne w szkołach. Chłopaki jeździli do osób po urazach przebywających w domach i w szpitalach. Marek Bystrzycki – wcześniej motywowany dziś sam jest motywatorem. Pamiętam także moje spotkania indywidualne w domu dorosłego dziś Rafała.

Doceniam to, że dostałem kredyt zaufania od Zuzki i Karola i mogłem koordynować Centrum Wolontariatu.

A.K. Z jakimi oczekiwaniami i obawami zaczynałeś pracę w Centrum Wolontariatu?

K.Z. Był rok 2007. Miałem obawy, ale czułem, że podołam. Pozyskiwaliśmy nowych wolontariuszy, najczęściej w szkłach średnich, ale nie tylko. Byliśmy otwarci na ich potrzeby, także szkoleniowe. Wolontariusze wsparci przez koordynatora efektywniej działają, mają większą satysfakcję z bycia wolontariuszem. Dla mnie zawsze ważne były regularne spotkania – czas by poprosić ich o pomoc i za nią podziękować.

Rolą koordynatora jest wyciągniecie najważniejszych predyspozycji oraz dopasowanie do konkretnych zajęć – inaczej wolontariusz szybko się spala i odchodzi. Nie brakowało mi wolontariuszy, widziałem efekty swojej pracy. Praca koordynatora jest bardzo ciekawa – trochę w biurze, więcej w terenie. To spotkania z ludźmi, zmienność. Każdy wolontariusz to inna historia, różne predyspozycje oraz oczekiwania. Dla mnie zawsze liczyła się decyzyjność – dostaję maksimum zaufania oraz mogę realizować swoje plany. Był to czas niezwykłych doświadczeń. Niezapomniany i w moim życiu bardzo ważny.

A.K. I nadszedł czas na kolejną zmianę w Twoim życiu

K.Z. Bardzo trudno było połączyć obowiązki koordynatora z innymi moimi pracami. Byłem pedagogiem szkolnym, trafiłem także do sfery biznesowej. Wtedy dostałem propozycję tworzenia od podstaw wolontariatu w Hospicjum. Z lekkimi obawami ale wiarą w to, że się uda podjąłem wyzwanie.

A.K. Na czym polega wyjątkowość wolontariatu hospicyjnego?

K.Z. U wolontariuszy ważna jest odpowiedzialność za to, czego się podejmują. Uczciwość oraz szczerość w kontaktach. Pięć dni szkoleń ze specjalistami decyduje czy dana osoba będzie wolontariuszem. Tu też jest życie. Mamy fantastyczne warunki. Każdemu choremu poświęca się tyle uwagi ile on sam potrzebuje. Liczy się rozmowa, potrzymanie za rękę, uczesanie włosów czy spacer w pięknym ogrodzie.

A.K. Z czego jesteś w swojej pracy szczególnie dumny?

K.Z. Jestem bardzo dumny z Pól Nadziei. Z Koncertu Uwielbienia CORPUS DEI – kolejny raz wspólnie z wolontariuszami PODAJ DALEJ. Za nami Pierwszy Bal Charytatywny dla Hospicjum. Nasze coroczne koncerty – Głosy Dla Hospicjum.

A.K. A marzenia?

K.Z. Jestem szczęśliwy, mam wspaniałą rodzinę. Czuję radość, kiedy widzę uśmiechniętych pacjentów. Jesteśmy doceniani przez rodziny. To wspaniałe móc robić to, co się kocha.

 

Rozmawiała Anna Klechniowska

WOLONTARIAT TO SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ

08:20 22.08.2016

Wywiad z Martą Majewską

WOLONTARIAT TO SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ

Marta Majewska - pogodna, życzliwa, z poczuciem humoru. Pomaganie i fotografia to jej największe pasje.

Anna Klechniowska. Fotografowanie zajmuje w Twoim życiu szczególne miejsce.

Marta Majewska. Robienie zdjęć daje mi ogromnie dużo radości. Jest moją pasja, pomysłem na życie, na spełnienie. Lubię utrwalać chwile i emocje. To wymaga skupienia, wyrwania się ze schematu, by zrobić ciekawe, zaskakujące ujęcie.

A.K.Tę pasję wykorzystywałaś i nadal wykorzystujesz w wolontariacie PODAJ DALEJ.

M.M. Początki fotografowania są związane z fundacją, tu zaczęłam stawiać pierwsze kroki w tej niełatwej sztuce. To było jeszcze w liceum – do naszej szkoły przyszedł Krzysztof Zieliński, ówczesny koordynator wolontariatu w fundacji. Opowiadał nam o działaniach fundacyjnych i zachęcał do bycia wolontariuszami. Już wcześniej chciałam zaangażować się w wolontariat, ale brakowało mi odwagi. Spotkanie z Krzysiem taką odwagę mi dało. Przekonał kilka osób, wśród nich mnie - grupą włączyliśmy się w różne działania fundacji.

A.K. Czy miałaś jakieś oczekiwania związane z wolontariatem?

M.M. Na początku żadnych konkretnych oczekiwań, byłam ciekawa tego, co będzie i gotowa na nowe wyzwania. Fundacja umożliwiła mi robienie tego, co zawsze chciałam robić – pomagać ludziom. Pomimo braku wcześniejszych doświadczeń szybko odnalazłam tam swoje miejsce oraz grupę wspaniałych przyjaciół.

A.K.Poszukiwałaś swojego miejsca?

M.M.Tak, jak wszyscy na początku. Chciałam dobrze poznać wszystkie działania, zaczęłam od Aktywnej Rehabilitacji. Później trafiłam do Klubów Ucznia, gdzie przez jakiś czas byłam też pracownikiem fundacji. Jako swoje najważniejsze doświadczenie pamiętam wyjazd kolonijny. Było bardzo trudno, to był dla mnie prawdziwy skok na głęboką wodę. Ale to, że dałam radę bardzo mnie zmotywowało. Byłam z siebie dumna. Wiedziałam, że trudne chwile, jakiś doraźne problemy da się pokonać. W końcu najważniejsze było to, że mam pomagać – to niezapomniany czas, dużo radości, rozmów, ciekawych zajęć. Golińskie „Piekiełko”, ta nazwa budzi cudowne wspomnienia – wakacje, wspaniała grupa i mnóstwo radości oraz satysfakcji z każdego dnia.

A.K.Czy według Ciebie wolontariusz powinien mieć jakieś konkretne cechy charakteru?

M.M.Według mnie na pewno nie powinien łatwo się poddawać. Każdego wolontariusza mogą spotkać takie sytuacje, w których zaczyna zastanawiać się, po co to robi, czy ma to sens. Ale to przechodzi, wewnętrznie częściej odczuwa się satysfakcję. To wynagradza wszystko. Ja też czułam wątpliwości. Uważam, że zanim powiesz sobie, że się do tego nie nadajesz poczekaj, porozmawiaj. I jeśli taka jest potrzeba zmień rodzaj zajęć.

Znalezienie stałej pracy spowodowało, że zrobiłam przerwę w wolontariacie. Nie mogłam już tak jakbym chciała angażować się w pomoc i być na zajęciach. Jednak wciąż włączam się okazjonalnie w akcje PODAJ DALEJ. Uczestniczę w sesjach zdjęciowych oraz robię fotorelacje z projektu Rozwiń Skrzydła. Choć to epizody, ale dla mnie to zawsze miłe, gdy dostaję taką możliwość.

Fundacji zawdzięczam bardzo wiele, byłam bardzo nieśmiała i miałam opory, by próbować nowych rzeczy. Miałam kłopot z zawieraniem znajomości, z kontaktami z innymi ludźmi.

Tu w fundacji to się zmieniło. Bardzo pomogły mi szkolenia, w których miałam możliwość brać udział. Miałam wsparcie wolontariuszy z większym doświadczeniem. Wszystkie szkolenia były ważne dla mnie - od psychologicznych po asystowanie osobom

z niepełnosprawnością. Wiedza, nabywanie nowych doświadczeń dało mi wiarę w swoje możliwości, stałam się bardzie otwarta i odważna. Bardzo się zmieniłam. Wszystko oswoiłam sobie z czasem.

Obecnie pracuję w firmie produkcyjnej, jest to praca na dwie zmiany, więc bardzo absorbująca.

A.K.A w przyszłość – gdzie widzisz siebie za kilka lat?

M.MW swoim domu, z nową i ciekawą pracą. Bardzo chciałabym pracować w sferze pozarządowej, mieć radość z fotografowania.

A.K., Co cenisz w innych osobach i w sobie samej?

M.M.Optymizm, otwartość i szczerość – te trzy cechy są dla mnie najważniejsze.

Otaczam się optymistycznymi ludźmi, to daje mi siłę. Wszystko przede mną.

A.K. Życzę, aby wszystkie Twoje marzenia spełniły się. Dziękuję za rozmowę

MÓJ POMYSŁ NA ŻYCIE

10:57 17.08.2016

Wywiad z Karoliną Walaszek

MÓJ POMYSŁ NA ŻYCIE

W życiu Karoliny Walaszek dzieje się wiele, wciąż jest na pełnych obrotach i jak sama mówi w chronicznym „niedoczasie”. Ambitna, pracowita, pełna pasji w tym, co robi znalazła czas na krótkie spotkanie. 

Karolino, kiedy zetknęłaś się po raz pierwszy z wolontariatem?

Dużo słyszałam o wolontariacie, znałam też wolontariuszy angażujących się w różne ciekawe działania, ale sama dość późno miałam okazję, by poznać wolontariat „od środka”.  Miałam za sobą doświadczenia z ośrodków, ale nie były one związane z wolontariatem. Dopiero jednak podczas szukania pracy trafiłam do Centrum Wolontariatu. Zastanawiałam się nad swoją ścieżką wolontariatu, zdecydowałam, że mogę innym osobom, także wolontariuszom dać wsparcie psychologiczne – prowadziłam dla grupy wolontariuszy warsztaty między innymi z budowania zespołu i skutecznej komunikacji.  Udzielałam także wsparcia indywidualnego wolontariuszom zaangażowanym w projekt PROWOSZ – Profesjonalny Wolontariat Szpitalny. To w Fundacji PODAJ DALEJ uczyłam się szkolić. Sprawiało mi to olbrzymią satysfakcję, czułam, że jest to potrzebne i dla wolontariuszy ciekawe.

Czy to doświadczenie w jakimś stopniu pomogło Ci znaleźć pracę?

W fundacji miałam możliwość wykorzystania wiedzy. Doświadczenie z Fundacji PODAJ DALEJ okazało się bardzo przydatne – w dużym stopniu dzięki niemu znalazłam pracę, nawiązałam nowe kontakty. Wpłynęło na to, że dziś mogę rozwijać się zawodowo, a przede mną ciągłe wyzwania. Zawodowe to oczywiście praca z osobami chorymi, z zaburzeniami psychicznymi. Lubię też sportowe wyzwania (fitness, pływanie).

Pomysł na życie?  Pracować, podróżować, szukać nowych zainteresowań oraz kierunków rozwoju i zawsze mieć czas dla bliskich.

A co chciałabyś robić za 5 lat?

Kontynuować to, co robię…

I tego właśnie Ci życzę, dziękuję za rozmowę.

Z Karoliną Walaszek rozmawiała Anka Klechniowska

JESTEM SZCZĘŚLIWA TU GDZIE JESTEM

12:44 29.07.2016

Wywiad z Agą Polową

JESTEM SZCZĘŚLIWA TU GDZIE JESTEM

Wielu z naszych wolontariuszy to osoby, które nie obawiają się zmian i w nowych miejscach realizują swoje marzenia. Jedną z takich osób jest Agnieszka Polowa.

A.K. Kiedy trafiłaś do Fundacji Podaj Dalej, dlaczego właśnie naszą organizację wybrałaś?

A.P. Nie szukałam wolontariatu, to raczej on mnie odnalazł. Miałam sporo wolnego czasu, chciałam go wykorzystać. Usłyszałam o akcji Rodzinne Soboty i trochę „z marszu” pojawiłam się na spotkaniu wolontariuszy. Było to ponad 7 lat temu. Bardzo spodobał mi się pomysł wspólnych wyjazdów – również weekendowych z całymi rodzinami naszych podopiecznych. Miałam okazję bliższego ich poznania, ale i sama mogłam coś proponować od siebie. To dla mnie było bardzo ważne. Lubię, kiedy mogę robić różne, ciekawe rzeczy. Dlatego chętnie włączałam się w organizację wielu imprez, starałam się też systematycznie uczestniczyć w zajęciach dla naszych podopiecznych w Koninie i w Golinie. Były to zajęcia zarówno plastyczne jak i ruchowe – to, czego się wtedy nauczyłam, nadal wykorzystuję. Wtedy też poznałam Asię Janikowską – dzięki niej wiele się nauczyłam, mogę powiedzieć, że stała się moją Mentorką. Zawsze mogę liczyć na jej wsparcie. Asia ma ogromne doświadczenie w pracy z dziećmi przedszkolnymi, chętnie też się nim dzieli. Teraz, kiedy sama prowadzę zajęcia w przedszkolu często kieruję się jej wskazówkami. Mam bardzo ciekawą grupę przedszkolaków – od dzieci bardzo nieśmiałych po nadaktywne, muszę być bardzo kreatywna, by z każdych zajęć wynosiły to, co dla nich najlepsze. Zupełnie nowym dla mnie doświadczeniem był udział w projekcie Wolontariat Mobilny, gdzie wraz z koleżanką wspierałyśmy jednego z podopiecznych – można powiedzieć, że były to pewnego rodzaje korepetycje. Wspomagałyśmy go w trudnych chwilach   uczyłyśmy racjonalnego gospodarowania swoimi pieniędzmi. PODAJ DALEJ określiło kierunek mojego rozwoju, poszerzyło moje horyzonty.

A. K. I wtedy nadszedł czas na zmianę?

A. P. Tak, pojawiła się propozycja pracy zagranicą i na kilka lat wyjechałam do Wielkiej Brytanii. Po powrocie do Konina ponowne zaangażowałam się w działania fundacyjne.  Wiedziałam jednak, że nie zostanę długo w Koninie, wybór padł na Wrocław i to była bardzo dobra decyzja. Oczywiście na początku nie było lekko. Nowe miejsce, mieszkanie, podjęcie decyzji o nauce nowego zawodu.  Rozpoczęłam studia: Edukację wczesnoszkolną i przedszkolną.  Od dwóch lat pracuję, jako nauczyciel wychowania przedszkolnego, prowadzę zajęcia dydaktyczne oraz wdrażam własne pomysły. Wolontariat będzie mi zawsze bliski. Staram się zaszczepić tę ideę małym dzieciom organizując w przedszkolu rożne akcje charytatywne. W maju będziemy bić Wiatraczkowy Rekord Polski wspólnie z fundacją na rzecz pieczy zastępczej „Przystanek Rodzina”.

A. K. Interesuje Cię wiele rzeczy – opowiedz o swoich pasjach.

A. P. Wrocław to miejsce dające wiele możliwości - jedną z nich jest uczestnictwo w różnego rodzaju spotkaniach, warsztatach, chociażby w warsztatach śpiewu białego. Podoba mi się wielokulturowość Wrocławia. Od kiedy tu mieszkam ponownie odkryłam polskie góry - w liceum często tam jeździłam. Teraz wróciłam i tam najchętniej ładuję swoje akumulatory. Lubię w górach ten czas na wyciszenie, poczucie przestrzeni, nawet to zmęczenie. I radość z podziwiania piękna i zdobywania szczytu. Czasem chodzę samotnie, czasem w grupie – dołączam wtedy do innych pasjonatów gór.

Zawsze byłam aktywna sportowo, wcześnie dużo jeździłam na rowerze. Tak poznałam Podlasie na rowerze i wciąż jestem pod jego urokiem.

A.K. Co jest dla Ciebie najważniejsze?

A. P. Najważniejsze dla mnie są – przyjaźnie i rodzina. Jestem szczęśliwa tu, gdzie jestem.

A.K. Co lubisz w sobie, a co w innych osobach?

A.P. Lubię w sobie to, że jestem otwarta na ludzi   tolerancyjna bez względu na pochodzenie, niepełnosprawność czy kolor skóry – tak wychowali mnie rodzice oraz ukształtowała praca zagranicą.  Jestem też coraz bardziej kreatywna - ten zawód wymaga tego. A w innych ludziach - cenię uczciwość, determinację oraz podziwiam różne, czasem zwariowane zainteresowania.

A.K. Czego mogłabym Tobie życzyć?

A.P. Marzę, by 40. urodziny spędzić w Nowym Jorku. Być tam, chociaż na chwilę. Chciałabym także nauczyć się języka włoskiego.

A.K. Nowy Jork już na Ciebie czeka, a ja dziękuję za rozmowę.

Z Agnieszką Polową rozmawiała Anna Klechniowska.

WYZWANIOM MÓWIĘ TAK

10:18 17.06.2016

Wywiad z Magdą

WYZWANIOM MÓWIĘ TAK

Bycie wolontariuszem to najczęściej bycie blisko ludzi. Empatii, wiary oraz entuzjazmu nigdy nie zabrakło Magdalenie Klimek. Od niedawna w Szwecji, wcześniej w Fundacji imienia Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ, znalazła czas, aby podzielić się z nami swoimi doświadczeniami.

Anna Klechniowska. Osiadłaś w Szwecji, ale twoje korzenie tkwią w Koninie. Trafiłaś do PODAJ DALEJ i….?  

Magdalena Klimek.Początki były spontaniczne jak ja. W ciągu dwóch godzin musiałam zdecydować czy chcę jechać na kolonie, jako opiekun. Zostałam rzucona na głęboką wodę, podjęłam szybką decyzję, której absolutnie nie żałuję. Wręcz przeciwnie. Te wszystkie lata w Fundacji wspominam bardzo dobrze, jak większość osób angażowałam się we wszystkie działania. Najpierw dość długo byłam wolontariuszką na zajęciach Klubu Ucznia, chętnie też podejmowałam się działań akcyjnych. Ale zdecydowanie najwięcej czasu przeznaczałam na zajęcia Aktywnej Rehabilitacji. Czułam, że tu moje umiejętności wykorzystuję najlepiej. Podobnie później, jako asystentka osób niepełnosprawnych – mam swoją cegiełkę w motywowaniu wózkowiczów do większej samodzielności. Już wtedy wiedziałam, że właśnie tą drogą zawodową chce pójść. Dzięki Fundacji wiele się nauczyłam, uczestniczyłam w szkoleniach, poznałam fantastycznych ludzi z całej Polski. Utrzymuję z nimi kontakt do tej pory, mam prawdziwych przyjaciół. Zwiedziłam miejsca, do których pewnie nie trafiłabym gdyby nie PODAJ DALEJ. Byłam między innymi w Liverpoolu, gdzie uczestniczyłam w wizycie studyjnej z projektu PISOP.

A.K. Wolontariat to także zbieranie różnych doświadczeń, – które z nich są dla Ciebie najważniejsze?

M.K.W pamięci utkwił mi projekt Wolontariat Mobilny i niezwykle doświadczenie bezpośredniej pracy z podopiecznymi i ich rodzinami. Mieliśmy możliwość zaangażowania się w ich życie i wsparcia na ile było to możliwe. Cieszyło nas bardzo, że możemy im pomóc, podpowiedzieć i sprawić, żeby sytuacja tych rodzin, choć trochę się poprawiła. To były wspaniałe rodziny oraz ekipa wolontariuszy, która już się pewnie nie powtórzy.  Aż łezka się w oku kręci. Wszystkie wyjazdy oraz szkolenia, które sprawiały, że poznałam fenomenalnych ludzi, którzy również zarazili się trzecim sektorem, profesjonalni coach’e i ta atmosfera, która zawsze jest nieoceniona i inna za każdym razem. Fundacja to różnorodność działań – dla różnych grup.  Za chwilę będą wakacje, a ja wracam pamięcią do Goliny i wakacyjnych zajęć w Piekiełku. Świetna grupa, wspaniała atmosfera, a dla mnie i Marty Antoniak duże wyzwanie. PODAJ DALEJ to także możliwość zdobycia doświadczenia w organizacji oraz prowadzeniu konferencji. Wspólnie z Olą Wolniewicz zorganizowałyśmy ciekawą konferencję ABC WOLONTARIATU – gośćmi na niej były osoby prezentujący różne formy wolontariatu, także wolontariatu zagranicznego.

Dzięki wielu szkoleniom Trzeciego Sektora i zdobytemu doświadczeniu przez dwa lata pracowałam w Spółdzielni Socjalnej w Licheniu, przez pół roku byłam jej Prezeską.

A.K. Co jest  Twoim pomysłem na życie?

M.K.W życiu nigdy nie wiesz, co się wydarzy i kogo nowego poznasz.

Moim pomysłem na życie jest ŻYCIE, ale nie tylko dla siebie, tylko dla innych. Rozwijanie się, spełnianie marzeń, zaczynając od tych najmniejszych. Otaczanie się prawdziwymi przyjaciółmi, podróże oraz wspomnienia, których nikt nam nie zabierze. Harmonia między sobą i otaczającym nas światem. Do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć, a że ukończyłam właśnie 37 lat, więc musicie mi uwierzyć J.

A.K. Co zmotywowało Cię do wyjazdu zagranicę?

M.K.Ci, którzy mnie znają do dziś się dziwią, sama nie mogłam w to uwierzyć, motywacją, jest miłość. W ciągu kilku dni przewróciłam swoje życia singla do góry nogami, spakowałam swój dobytek w auto i popłynęłam promem do zimnej i surowej Szwecji.

Motywacją były również pieniądze, jako metoda do lepszego życia oraz sposób na spełnianie marzeń. Znajomość języka angielskiego bardzo ułatwia życie na obczyźnie, zwłaszcza, że Szwedzi są bardzo komunikatywni i naprawdę doskonale mówią po angielsku.

 A.K. Jak postrzegasz różnice w pracy, edukacji, w wolontariacie?

M.K. Mimo ostrej skandynawskiej pogody, Szwedzi tak bardzo nie różnią się od Polaków, zarabiają na pewno lepsze pieniądze, mają inny komfort życia, lubią podróżować, kochają konie, widziałam wiele gospodarstw, w których hodują te piękne, majestatyczne zwierzęta. Szwedzi lubią pomagać, na pewno wolontariat nie jest im obcy, wysokie świadczenia pozwalają na to, by opiekowali się starszymi, niepełnosprawnymi czy ostatnio imigrantami.

A.K. Jak oceniasz system opieki oraz aktywizacji osób z niepełnosprawnością?

M.K. Osoby niepełnosprawne są tutaj pełnoprawnymi członkami społeczeństwa, mają otwartą drogę do edukacji, pracy zawodowej, sportu, bardzo duże wsparcie socjalne.  Poznałam sporo osób niepełnosprawnych, które otworzyły swoje firmy i świetnie sobie dają radę. Niepełnosprawność nie jest dla nich ograniczeniem. Brak ograniczeń w otoczeniu powoduje, że chętnej i z mniejszymi obawami podejmują się takich wyzwań.

A.K. Co lubisz w sobie i w innych ludziach?

M.K.W sobie zawsze ceniłam spontaniczność i poczucie humoru. To wiele razy pozwalało mi przełamać pierwsze lody podczas spotkań, czy po prostu rozrzedzić gęstą atmosferę. Optymistyczne podejście do życia wiele razy ratowało mi „skórę”. Myślę, że narzekanie i czarnowidztwo jeszcze nikomu nie pomogło. A co lubię w innych? Na pewno inteligencję. Cenię i podziwiam ludzi, którzy obierają sobie cele i do nich dążą - warto czerpać od takich osób i otaczać się nimi. Przyciągają mnie przeciwieństwa, jednak bliżej mi do osób o podobnym poczuciu humoru. Lubię obcokrajowców, poznawać ich sposób bycia i myślenia. Fajnie, że dzięki językowi angielskiemu, który stał się takim umownym językiem międzynarodowym, można poznawać tak różnych, jak i podobnych sobie ludzi. Docenia się to zwłaszcza mieszkając na obczyźnie. Dlatego zawsze powtarzam wszystkim, żeby nauczyli się jakiegoś języka obcego, to podnosi samoocenę i daje duże możliwości. A moim obecnym wyzwaniem jest język szwedzki – w porównaniu z angielskim to bardzo trudny język.

A.K. Twoje życiowe motto?

M.K.Od zawsze wierzyłam, że żołnierze, którzy bronią granic swoich państw oraz poświęcają się walcząc o wolność i niepodległość, są bohaterami. W każdym z nas jest cząstka bohatera, więc od lat kieruję się mottem Semper Fidelis, czyli Zawsze Wierny – motto Piechoty Morskiej. Wierzę, że człowiek powinien być zawsze wierny swoim przekonaniom, kulturze, religii i nie powinien uginać się pod jakąkolwiek presją. Staram się być wierna sobie, na co dzień, żeby móc spokojnie przeglądać się w lustrze.

A.K .Czego mogę Tobie życzyć?

M.K. Na pewno wytrwałości, bo tęsknota za rodziną, domem, przyjaciółmi, kuchnią jest ogromna. I pogody ducha, to zawsze oczyszcza atmosferę. Uśmiech i optymizm naprawdę wiele mogą zdziałać.

A.K.Też jestem o tym przekonana, życzę Ci wielu powodów do radości.

Do zobaczenia w Koninie.

MAM W SOBIE MOC POMAGANIA

10:38 06.06.2016

Wywiad z Marzenką Czaplińską

MAM W SOBIE MOC POMAGANIA

Mam w sobie moc pomagania

Marzena Czaplińska - dziewczyna o niezwykłej energii, zawsze chętna do pomocy oraz włączania się w różne akcje. W Fundacji Imienia Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ
od kilku lat.
Anna Klechniowska. Marzena, kiedy poczułaś, że pomaganie sprawia Ci radość?
Marzena Czaplińska. Wychowałam się w domu, gdzie pomaganie było sprawą oczywistą. Miałam starszego tatę, z racji wieku często potrzebował pomocy.
Byłam najmłodszą córką, to ja najczęściej wspierałam tatę. Dzięki temu zdobyłam wiele umiejętności, bardzo przydały mi się one później przy opiece nad innymi starszymi osobami. Nie mam oporów we wchodzeniu w środowisko osób mało mi znanych.
A.K. Kiedy stwierdziłaś, że czas na wolontariat?
M.C. W dzieciństwie miałam okazję poznać doktora Piotra Janaszka i Zuzannę.
Później pojechałam do ośrodka w Mielnicy Dużej na kilkugodzinne odwiedziny. To był bardzo krótki kontakt z osobami niepełnosprawnymi. Wtedy oczywiście nie wiedziałam jeszcze, że będę wolontariuszką PODAJ DALEJ. Ale już w liceum zaangażowałam się we franciszkańską pomoc – razem z zakonnikami asystowaliśmy w zajęciach Fundacji Mielnica. Nasze wsparcie polegało na wspólnych wyjściach na spacer, malowaniu czy po prostu na rozmowach.
Tam po raz pierwszy zetknęłam się z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Po śmierci taty, szukałam miejsca, gdzie będę potrzebna oraz będę mogła się sprawdzić. I spróbować nowych rzeczy. Już wcześniej zaglądałam do Podaj Dalej, podczas studiów (Praca Socjalna) kilka razy korzystałam z materiałów fundacyjnych. Mam za sobą także doświadczenia związane ze współorganizowaniem konferencji i koncertów.
A.K. Twoja energia potrzebuje ujścia w działaniu.
M.C. I znalazłam to na zajęciach Aktywnej Rehabilitacji. Nie miałam problemów z tym, że po raz pierwszy pomagałam osobom niepełnosprawnym ruchowo. Na początku obserwowałam, próbowałam i szybko zaczęłam uczyć się jak najlepiej pomagać. Trudnością było dla mnie opanowanie obsługi wózka. Sama także chciałam przekonać się jak to jest – siedzieć na wózku. Wiem jak trudne jest opanowanie balansu bądź szybka jazda.
Na Aktywnej przydała się i moja siła i duża energia. Starałam się pomagać na tyle na ile to konieczne. A nie wyręczać. Mam sąsiada na wózku, widzę jak świetnie sobie radzi. Często spotykamy się, kiedy spaceruje ze swoim psem. Ale mój wolontariat to nie tylko Aktywna, byłam wolontariuszką na zajęciach arteterapeutycznych. Chodziłam z podopiecznymi na basen. I oczywiście wycieczki, pamiętam także świetny wyjazd na konferencje dla osób niewidomych w Warszawie. Ostatnio zaangażowałam się w rejestrację uczestników Konińskiego Kongresu Kobiet.
A.K. Czy Twoje doświadczenia w wolontariacie mogłaś wykorzystać np. w pracy zawodowej?
M.C. Tak, to, czego się nauczyłam mogę wykorzystać w pracy z dziećmi, osobami starszymi. Obecnie opiekuję się starszą panią na wózku – często rozmawiamy o czasach wojny. Ponieważ mam za sobą wiele godzin spędzonych na szkoleniach i zajęciach nie jest to dla mnie trudne. Lubię zmiany. Pracowałam w Call Center. Obecnie pracuję w handlu, coraz lepiej poznaję branżę sportową. Teraz trudniej mi systematycznie uczestniczyć w zajęciach, ale staram się być najczęściej jak to możliwe. Nigdy nie spadła moja motywacja, mam zdecydowanie „stadną” naturę. Każde zadanie jest dla mnie ważne. Bardzo chętnie biorę udział w licznych szkoleniach. Dzięki nim mogę osiągnąć więcej, więcej także mogę dowiedzieć się o sobie.
A.K. Czy jest coś w wolontariacie, czego chciałabyś spróbować?
M.C. Chciałabym być asystentką osoby niepełnosprawnej na turnusie rehabilitacyjnym.
I żebym to, czego się nauczyłam podczas szkoleń i zajęć mogła wykorzystać kiedyś w pracy zawodowej. Ludzie są dla mnie najważniejsi. Lubię i chcę pomagać, nie oczekuję wzajemności.
A.K. A wolny czas, jak najchętniej go spędzasz?
M.C. Mam zainteresowania artystyczne – maluję, wyszywam i robię biżuterię, najchętniej bransoletki.
A.K. Kiedy myślisz o przyszłości….
M.C. Chciałabym mieć szczęśliwą rodzinę i umieć połączyć życie prywatne z pracą, którą będę lubić. Pracować z ciekawymi ludźmi i zachować w sobie ten sam zapał do pomagania.
Dziękuję Ci za spotkanie i życzę, aby się spełniło.
Z Marzeną Czaplińską rozmawiała Anna Klechniowska.
 

ENERGIĘ DAJE MI USMIECH

10:35 23.05.2016

Marta Antoniak- największą energię daje mi uśmiech dzieci

ENERGIĘ DAJE MI USMIECH

Wolontariat w Fundacji Imienia Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ wyznacza często kierunek kariery zawodowej wolontariuszy. Dla Marty Antoniak te kilka lat bycia wolontariuszką dały nie tylko doświadczenie i umiejętności, przede wszystkim dodały jej odwagi. Marta we wszystko, co robi wkłada ogromnie dużo pozytywnej energii, kocha swoją pracę.
Anna Klechniowska. Cieszę się Marto, że mogłyśmy się spotkać. Od kilku lat rozwijasz skrzydła w Krakowie.
Marta Antoniak. Do Krakowa wyjechałam na studia. Od zawsze marzyłam by zostać plastykiem. Często zatapiałam się w swój artystyczny świat. Później ukończyłam Liceum Plastyczne w Kole. Wybór kierunku studiów – Edukacja Artystyczna wydawał się oczywisty. Z czasem poczułam, że to jednak „nie moja droga”. Miałam doświadczenia z PODAJ DALEJ, brak mi jednak było kierunkowego wykształcenia. Słyszałam o Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Sądziłam, że praca tam leży poza moimi możliwościami. Okazało się, że FAR ma swoją siedzibę niedaleko mojego mieszkania. Zdecydowałam się pójść na spotkanie i już tu zostałam. Najpierw, jako wolontariuszka na zajęciach AR, wyjechałam także na kilka obozów. Po pewnym czasie zaproponowano mi etat. Nie zdobyłabym się na odwagę by tam pójść gdyby nie wcześniejsze doświadczenia wyniesione z Konina.
A.K. Czy zanim pojawiłaś się w PODAJ DALEJ miałaś kontakt z osobami niepełnosprawnymi?
M.A. Miałam 14 lat. W mojej szkole pojawił się Gabriel Chmielewski, który swoim entuzjazmem świetnie trafiał do młodych ludzi. U mnie potoczyło się to bardzo szybko. Początkowo szkolenia, a później wakacyjna szkoła przetrwania dla dzieci – w miejscowości Gaj. W dużym stopniu to była też szkoła dla mnie – nowe sytuacje, czasami bardzo trudne. Z perspektywy czasu wspominam ten wyjazd, jako coś wyjątkowego i fantastycznego.
A.K.W jakie działania najchętniej się angażowałaś?
M.A.W zajęcia Aktywnej Rehabilitacji, Kluby Ucznia. Wyjątkowe dla mnie były wakacyjne zajęcia w „Piekiełku” w Golinie – prowadziłam je wspólnie z Magdą Klimek. Niesamowite wyjazdy np. na Festiwale Sportów Wodnych na Mazurach. Chodziłam do szkoły niewyspana, miałam nawet zaległości. Liczyły się przede wszystkim moje zajęcia w PODAJ DALEJ.
A.K. Czym był dla Ciebie wolontariat w PODAJ DALEJ?
M.A. Możliwością tworzenia czegoś od podstaw, wzmacnianiem wiary w siebie i działania dzięki których mogłam się w pełni sprawdzić. To, czego się tu nauczyłam mogę wykorzystać w FAR. Asystowanie osobom niepełnosprawnych miałam świetnie opanowane. Nie miałam także oporów przed podjęciem nowych wyzwań - organizowaniem zajęć i ich przeprowadzeniem, współpracą w planowaniu różnych działań. Najważniejsze jednak jest to, że z PODAJ DALEJ wyniosłam umiejętność wczucia się w sytuację osób niepełnosprawnych w rożnym wieku. Znam ich potrzeby, wiem też jak mogę im pomóc oraz motywować. Pracowałam z dziećmi, młodzieżą i osobami dorosłymi niepełnosprawnymi w różnym stopniu. Teraz to bardzo mi pomaga, czerpię z wcześniejszych doświadczeń. Byłam egoistycznie nastawiona do życia – w PODAJ DALEJ nabrałam pokory i szacunku dla wysiłku oraz determinacji innych ludzi. Fundacja ukształtowała moją osobowość. Gdyby nie ona dziś nie byłabym w miejscu, w którym jestem. I od czasów PODAJ DALEJ wciąż jestem „Ruda”.
Nauczyłam się dobrej organizacji czasu, podzielności uwagi – tego, że czasami trzeba robić kilka rzeczy równocześnie. Tak jak teraz – jestem pracownikiem biurowym i praktykiem. Lubiłam tę intensywność działań w PODAJ DALEJ - to dla mnie naturalne, że czasami pracuję podczas weekendu. Dla mnie ważne zawsze było to, że wiedziałam po co pomagam osobom niepełnosprawnym. W PODAJ DALEJ przede wszystkim zależało nam, by osiągnęli jak najpełniejszą samodzielność, byli niezależni, założyli rodziny. By nikt i nic nie podcinało im skrzydeł. Miałam też kontakt z rodzicami więc potrafię ich zmotywować, aby lepiej rozumieli swoje dzieci oraz ich dążenie do niezależności. W obu organizacjach trenerami/asystentami są osoby na wózku – to działa motywująco.
A.K. Jak wspominasz swoją współpracę z innymi wolontariuszami?
M.A. Wszystkich nas łączyła energia - Krzysztof Zieliński, Sebastian Smolarz, Magda Klimek Kinga Kijak, Monika Koszewska. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, również wakacyjnie. Wspominam także Wolontariat Senioralny. Połączyliśmy młodość oraz życiowe doświadczenie. Wszyscy, niezależnie od wieku czuliśmy się w tym projekcie świetnie. Był bardzo energetyczny. Bardzo dobrze wspominam również współpracę z Markiem Bystrzyckim, dużo się od niego nauczyłam - przede wszystkim dystansu do niepełnosprawności oraz poczucia humoru. Ostatnio miałam okazję ponownie spotkać Marka w Krakowie na spotkaniu z Marcinem Gortatem.
A.K. Pamiętasz swoje największe, fundacyjne wyzwanie?
M.A. Wyjazd na plener fotograficzny. Miałam 16 lat i po raz pierwszy przez cały czas byłam asystentką niepełnosprawnej dziewczyny. Bałam się, że sobie nie poradzę. Karolina – Koordynator Centrum Wolontariatu wrzuciła mnie na głęboką wodę i cieszę się, że mi zaufała. Wtedy też nauczyłam się prosić o pomoc – np. o asystowanie na schodach.
A.K. Jak opisałabyś projekt w którym pracujesz?
M.A. Działam w projekcie skierowanym do dzieci z przepukliną oponowo rdzeniową oraz mózgowym porażeniem dziecięcym (między 4 a 16 r.ż.). Zdobywają umiejętności samoobsługi. Rozmawiamy o trudnych sprawach – między innymi kłopotach w komunikacji z rówieśnikami, nietolerancją czy seksualnością (współpracuje z nami fantastyczna trenerka Alicja Długołęcka). Poznajemy miasto a miasto nas. FAR oferuje indywidualne spotkania z psychologiem, pedagogiem czy doradcą zawodowym. Pomagamy naszym podopiecznym w likwidacji barier, np. dostosowanie łazienki czy zakup nowego wózka. Po 16 r.ż. młodzież angażuje się w zajęcia sportowe. Natomiast doradczynie zawodowe pomagają znaleźć osobom dorosłym staż oraz pracę. W FAR pracują niesamowite osoby. Jedną z nich jest mój kolega z projektu Marcin - instruktor (tetraplegik), który mimo swojej niepełnosprawności robi mi kawę. Ma też wspaniały dystans do siebie.
A.K. Widzę wiele analogii do działań, które oferuje Fundacja PODAJ DALEJ. A czy znajdujesz czas by pomyśleć o sobie?
M.A. Wymagając dużo od naszych dzieci sama też zaczęłam wymagać od siebie. Chodzę na ćwiczenia ogólnokondycyjne, jogę dla kręgosłupa (3 razy w tygodniu). Zaczęłam szyć dla siebie – zawsze lubiłam się wyróżniać. W czasach licealnych nosiłam bardzo oryginalne rzeczy. Oczywiście nie porzuciłam grafiki – projektuję np. plakaty promujące działania FAR. Staram się jak najczęściej korzystać z oferty kulturalnej Krakowa, chodzę do kina, na koncerty czy do teatru.
A.K. Czy coś zmieniłabyś w swoim życiu?
M.A. Jestem bardzo szczęśliwa, praca w FAR daje mi możliwość podróżowania i spotykania ludzi z podobną pasją energią i optymizmem. Doceniono moje umiejętności, mam możliwość rozwoju. Otaczam się ludźmi, Którzy tak jak ja potrafią docenić przyjaźń i każdą chwilę życia. Wspierają mnie wspaniali wolontariusze. Energię dają nam fantastyczne dzieci. Dlatego "staję na głowie" by każde kolejne zajęcia były coraz lepsze. Mam ogromną satysfakcję z każdego dnia mojej pracy.
A.K. Oby wokół Ciebie zawsze byli pełni pasji ludzie. Spełnienia wszystkich marzeń.
Z Matrą Antoniak rozmawiała Anna Klechniowska.
 

POMAGANIE DODAJE SKRZYDEŁ

08:21 06.05.2016

Justyna Popardowska

POMAGANIE DODAJE SKRZYDEŁ

Pomaganie dodaje mi skrzydeł.
Justyna Popardowska - dziewczyna o najpiękniejszym fundacyjnym uśmiechu, ambitna i odpowiedzialna. Zawsze wie, co chce osiągnąć i konsekwentnie do tego dąży.
Anna Klechniowska. Dokończ zdanie – wolontariat to dla mnie….
Justyna Popardowska. Wolontariat jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem i zdobywaniem umiejętności, którymi mogę dzielić się z innymi. To również radość dawania siebie, swojej energii, pozytywnych emocji. Jest odskocznią od codziennych obowiązków i zmartwień. Drogą, której nie da się opisać, dopóki samemu się nie doświadczy. Nadzieją, która rozpala promyk w trudnych sytuacjach i daje nam siłę do dalszego działania oraz zaangażowania.
A.K. Czy wcześniej miałaś kontakt z osobami z niepełnosprawnością?
J.P. W szkole podstawowej byłam wolontariuszką podczas zbiórki pieniędzy na WOŚP, często również angażowałam się w różne społeczne akcje. Zawsze lubiłam być aktywna i pomagać innym - sprawiało mi to dużo radości i tak pozostało do dziś. Bycie wolontariuszem i pomaganie drugiemu człowiekowi zawsze daje mi taki power, motywację i chęć do dalszego działania. Dzięki temu bardziej otworzyłam się na świat i stałam się odważniejsza. Opiekowałam się starszymi, niepełnosprawnymi osobami na Oazie Chorych w Licheniu. Prawdziwy wolontariat zaczął się jednak w Podaj Dalej - tu właśnie zaczęłam stawiać pierwsze kroki poznając ludzi z różnymi dysfunkcjami.
A.K. Co zmotywowało Ciebie do tego, by zaangażować się w wolontariat w Fundacji PODAJ DALEJ?
J.P. Do wolontariatu zachęciła mnie koleżanka w szkole średniej. Zawsze chciałam pomagać, ale nie wiedziałam jak to zrobić, gdzie się udać, itp. Na początku bardzo się bałam, ale koleżanka opowiadała mi o atmosferze w Fundacji, o fantastycznych doświadczeniach. Minęło pięć bardzo intensywnych lat.
A.K. Co było na początku dla Ciebie najważniejsze oraz najtrudniejsze?
J.P. Najważniejsze? - nie bać się nowych wyzwań. Najtrudniejsze? - czy na pewno dam sobie radę i poradzę sobie z nowymi obowiązkami i zadaniami. Była taka obawa, jak inni mnie przyjmą, czy będę pomocna i sprostam trudnym zadaniom. Ale dzięki szkoleniom zyskiwałam coraz więcej nowych umiejętności. Szkolenia: dlaczego warto zostać wolontariuszem, asystowanie osobie niepełnosprawnej ruchowo, pierwsza pomoc, były niezbędne, aby móc zacząć pracę, jako wolontariusz z osobami niepełnosprawnymi. Później również bardzo dużo dały mi szkolenia dotyczące motywacji i uwierzenia w siebie. Dowiedziałam się, jak sobie poradzić w trudnych sytuacjach, czy rozmowach z podopiecznymi.
A.K. W jakie zajęcia angażowałaś się najchętniej, co sprawiało Ci największą satysfakcję?
J.P. Na początku próbowałam wszystkiego po trochu, ponieważ nie wiedziałam, w czym będę czuć się najlepiej, gdzie będę najbardziej potrzebna. Chodziłam, więc na zajęcia aktywnej rehabilitacji i do kluby ucznia. Udzielałam się także akcyjnie. Po wszystkich próbach stwierdziłam jednak, że największą satysfakcję sprawia mi udzielane pomocy przy asystowaniu osobie niepełnosprawnej ruchowo na zajęciach aktywnej rehabilitacji. Zawsze można było na mnie liczyć i zawsze byłam chętna do angażowania się w różnego rodzaju akcje. Teraz studiuję i przede mną obrona. Dlatego jestem mniej zaangażowana w życie Fundacji, bardzo mi tego brakuje. Mam nadzieję, że po zakończeniu studiów będę mogła powrócić do bardziej aktywnego udziału w wolontariacie.
A.K. Jakie nabyłaś doświadczenia, jaki mają one wpływ na Twoje plany i wybory?
J.P. Mogę powiedzieć, że w 100% nabyłam nowe doświadczenia. Poprzez szkolenia miałam możliwość bliższego poznania się z innymi wolontariuszami i niepełnosprawnymi uczestnikami zajęć. Nawiązałam wiele przyjaźni. Miłym zaskoczeniem było wyróżnienie WOLONTARIUSZA ROKU, gdzie doceniono moje zaangażowanie i pomoc. Dzięki warsztatom teatralnym brałam udział w niezwykłych spektaklach. Największym wyzwaniem było zagranie głównej roli w spektaklu pt. „Oddzwonimy do Pana”. Interesuję się teatrem, muzyką, kocham tańczyć, lubię piec ciasta. W wolnych chwilach tworzę prace plastyczne.
Doświadczenia wyniesione z Fundacji są elementem mojej przyszłej pracy zawodowej - chciałabym również pracować z dziećmi z dysfunkcjami. Moim marzeniem jest otworzenie własnego przedszkola, gdzie będą mogły uczęszczać zarówno dzieci pełnosprawne, jaki i niepełnosprawne. Muszę się też pochwalić – wzięłam ostatnio udział w konkursie, którego zadaniem było dokończyć zdanie WARTO POMOGAĆ, BO… i najbardziej spodobał się mój wpis. Wygrałam yesdzik na weekend, czyli kolejne nowe doświadczenie.
A.K. Studiując zaangażowałaś się w działania PWSZ.
J.P. Studiuję pedagogikę wczesnoszkolną i przedszkolną. Uwielbiam dzieci, a one mnie. Zostawiam po sobie ślad - 2 lata byłam starościną grupy, przygotowałam wraz z koleżankami atrakcje na drzwi otwarte w PWSZ. Brałam udział w przygotowaniach i realizacji Akademii Młodego Studenta. Uczestniczyłam także w promowaniu uczelni na Forum Oświatowym. Miałam przyjemność wzięcia udziału w sesji fotograficznej, z której zdjęcia ukazały się na bilbordzie oraz w informatorze uczelnianym. Uczestniczę w pracach dwóch kół uczelnianych. SKN WIZJA, z którym przygotowałam i wystąpiłam na dwóch konferencjach oraz w SKN PEGAZ, gdzie miałam możliwość przygotowania i zrealizowania Mikołajków dla dzieci z pieczy zastępczej. Miałam również przyjemność sprawdzenia się i wystąpienia dla dzieci z klasy III z teatrem Kamishibai. Teatr ten polega na wykazaniu się talentem narracyjnym, wyobraźnią i pomysłowością żywej animacji - w opowiadanie angażuje się widownię. Największym sukcesem w mojej dotychczasowej karierze uczelnianej było otrzymanie listu gratulacyjnego oraz wyróżnienia w postaci statuetki od Rektora uczelni. Oprócz zaangażowania się w działania uczelni, uczestniczę na różnych szkoleniach w Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Koninie. Ukończony kurs opiekuna kolonijnego umożliwia mi wyjazdy na kolonie i półkolonie. Mam za sobą również doświadczenie bycia opiekunem na koloniach MALI ODKRYWCY dla dzieci niepełnosprawnych zorganizowanych przez Fundację PODAJ DALEJ
A.K. Co cenisz w sobie i innych ludziach?
J.P. Lubię w sobie i innych ludziach chęć poznawania świata i ludzi. Szukam ludzi podobnych do mnie. Naturalnych, otwartych, szczerych, wiedzących, czego chcą od życia, przy których nie można się nudzić, poczucie humoru to podstawa! „Życie jest zbyt krótkie, żeby dwa razy przeżywać ten sam dzień”.
Dlatego potrzebuję dużo siły do dalszych działań oraz dużo uśmiechu, aby zawsze mi towarzyszył - nawet w trudnych chwilach. Chciałabym, aby wszyscy trzymali za mnie kciuki i życzyli mi piątki na obronie.
A.K. Tego właśnie Ci życzę i dziękuję za rozmowę.
Z Justyną Popardowską rozmawiała Anna Klechniowska
 

SAMODZIELN PODAJ DALEJ

10:01 27.04.2016

Wywiad z Przemkiem Stelmasikiem

SAMODZIELN PODAJ DALEJ

Dla Przemysława Stelmasika, specjalisty ds. samoobsługi i jednego z naszych Mustangów każdy dzień to wyzwanie. Aktywny, pełen planów świetnie potrafi zdopingować do walki o siebie. Przemek już wygrał, teraz pomaga wygrywać innym.

Anna Klechniowska. Przemku, utraciłeś sprawność, jako dorosły już człowiek. Co było wtedy dla Ciebie najważniejsze i najtrudniejsze?
Przemysław Stelmasik. Na kilka lat przed wypadkiem zmarła moja mama. Miałem 22 lata i nagle musiałem zadbać o siebie. Minęły zaledwie trzy lata i wypadek spowodował, że stałem się osobą niepełnosprawną. To był dla mnie drugi przełomowy dzień w życiu. Od początku czułem wsparcie mojej dziewczyny, przyjaciół i znajomych – jestem im za to bardzo wdzięczny. To dało mi siłę, pomogło przetrwać najtrudniejszy czas po wypadku. Nasze rozmowy dały mi więcej niż wsparcie psychologiczne w szpitalu. Po dziewięciu dniach po zabiegu w Poznaniu usiadłem na wózek. Wróciłem do szpitala w Koninie, a później do domu. Po dwóch tygodniach na oddziale rehabilitacyjnym, gdzie kontynuowałem rehabilitację pojawili się: Marek Bystrycki i Sławek Gontarz. Namawiali mnie na udział w zajęciach w Fundacji PODAJ DALEJ - nie byłem jeszcze na to gotowy. Ale to spotkanie bardzo zaważyło na moim życiu. Po raz pierwszy ktoś z podobnymi doświadczeniami rozmawiał ze mną wprost, rozumiał moje wątpliwości i pokazywał, jak mogę zmienić swoje życie. I, że zależy to tylko ode mnie. Wcześniej nie miałem kontaktów z osobami niepełnosprawnymi - wszyscy moi znajomi, przyjaciele byli sprawni i wśród nich czułem się najlepiej. Minęły kolejne cztery lata. Przez ten czas Marek nie odpuszczał, ciągle mnie przekonywał. Wreszcie sam stwierdziłem, że muszę coś zmienić. Trochę żal mi tych lat, które spędziłem głównie na siedzeniu w domu. Było mi wygodnie. Wciąż mieszkałem z moją byłą już wtedy dziewczyną, która nadal bardzo mnie wspierała. Kiedy pojawiłem się w PODAJ DALEJ - były to początki koszykówki, nie było jeszcze profesjonalnego sprzętu, dodatkowo jeszcze siłownia i basen.
Dlaczego koszykówka? Myślę, że gdyby Marek zaproponował inną dyscyplinę to też bym jej spróbował. Jestem w drużynie Mustangów do dziś. Straciłem sporo czasu, więc chciałem go nadrobić, osiągniecie sprawności zajęło mi ok 2 lata. Pewnie stało by się to szybciej gdybym mieszkał sam. Ale tak zwykle jest, ze wszyscy wokół wciąż chcą pomagać, wyręczać. Poza tym chciałem uniknąć pytań o to, co się stało, czy będę chodził itp. Musiałem to sobie najpierw poukładać w głowie.
A.K. Koszykówka zajmuje ważne miejsce w Twoim życiu?
P.S. Tak, choć nie marzyłem by zostać koszykarzem, dobrze, że tak się stało. Zetknąłem się z koszykówką w szkole podstawowej, więc było mi trochę łatwiej niż pozostałym chłopakom. Miałem podstawy techniczne, lubię rywalizację, grę zespołową i wspólne działanie. Nie każdy musi być mistrzem, ale każdy może robić coś dla siebie. Rywalizacja między zespołami zawsze jest ważna, ale dla mnie ważny jest też czas, który razem spędzamy na treningach oraz wyjazdach. Poznajemy inne drużyny, wymieniamy doświadczenia - w koszykówce na wózkach coraz ciekawiej się dzieje. Chętnych do gry w koszykówkę jest wielu, stąd pomysł na 2 drużynę - Małych Mustangów. Pomysł wyszedł oczywiście od Marka Bystrzyckiego. Czasami na treningi przyjeżdżało nawet 17 osób, więc niektórzy mieli małe szanse żeby wejść do gry. Początki są trudne, ale wierzymy w nich i wspieramy. Jest idea utworzenia II Ligi Koszykówki na Wózkach. Oczywiście może się zdarzyć, że Małe Mustangi mogą awansować do I Ligii. W Polsce nie ma Ligii zawodowej. Dotacje, które utrzymujemy rozdzielane są na dwa zespoły. Największe pieniądze oczywiście przeznaczamy na wyjazdy.
Mustangi wspierane są przede wszystkim przez Fundację PODAJ DALEJ. Dużym powodzeniem cieszy się akcja nakrętkowa. Szkoły, instytucje, prywatne osoby mogą w ten sposób wspomóc Mustangów. Od listopada ubiegłego roku na konińskich bulwarach stoi ścianka nakrętkowa. Każdy, niezależnie od wzrostu może do niej wrzucić plastikowe nakrętki. To jedyny taki projekt w Polsce –finansowany z Konińskiego Budżetu Obywatelskiego.
A.K. Sport to część Twojego życia. Czy oprócz koszykówki uprawiasz również inne sporty?
P.S. Interesuję się sportem, regularnie chodzę na siłownię, rzadziej na basen – czasami z uczestnikami Akademii Życia. Pokazuję jak mogą usprawnić się w wodzie, przy okazji mogę też popływać. Miałem propozycję grania w Kadrze Narodowej. Mimo że widziano we mnie potencjał nie czułem się wystarczająco dobry by grać w tej drużynie. Według mnie to jeszcze nie ten czas.
A.K. Opowiedz nam o swojej pracy w Akademii Życia.
P.S. Praca w Akademii Życia to dla mnie nowe doświadczenie, jestem specjalistą od samoobsługi. Do Akademii trafiają osoby, które wielu rzeczy muszą nauczyć się od podstaw.
Mają 20-25 lat i często wcześniej nie przesiedli się samodzielnie z wózka na łóżko i nie przygotowali sobie śniadania. Najpierw zadaję pytania – np. „czy potrafisz się samodzielnie przesiąść, skorzystać z toalety?”. Później w zależności od oceny sprawności konkretnej osoby zaczynamy trenowanie konkretnych umiejętności. W końcu następuje moment, kiedy opanowują jazdę na wózku, balans, pokonywanie przeszkód w terenie. Osoby z AŻ mogą zobaczyć jak wygląda i działa zaadaptowany samochód. I to już krok w stronę decyzji – chcę zdobyć prawo jazdy! A to daje dużą niezależność. Oczywiście trzeba mieć zgodę lekarza, ale zarówno para - jak i tetraplegicy świetnie sobie radzą za kierownicą.
A.K.W Akademii Życia uczestnicy spędzają bardzo intensywne pół roku. Później wracają zwykle do swoich domów i …?
P.S. Chciałbym, aby osoby niepełnosprawne były bardziej niezależne. Często są zależne od innych na własne życzenie. Rodzice często nie zastanawiają się, co będzie po ich odejściu. Taka nadopiekuńczość bardzo szkodzi i zmniejsza szanse na pełną samodzielność osób niepełnosprawnych. Istnieje ryzyko, że po powrocie do domu, do rodziny część uczestników „zastopuje”. Mogę pomóc tym, którzy sami będą tego chcieć. Te postępy nie u wszystkich są takie same, różny też jest czas, jakiego potrzebują na zmiany. Ale one są i to jest ważne. Teraz dla innych robię to, co kilka lat temu chłopaki z Grupy Pierwszego Kontaktu zrobili dla mnie. – PODAJĘ DALEJ 
A.K. Co Cię motywuje, jak Ty motywujesz uczestników Akademii?
P.S. Motywuje mnie to, gdy widzę jak uczestnicy się zmieniają, nabierają nowych umiejętności, rozwijają się. W domu najczęściej wyręczano ich w wielu sprawach dotyczących codziennego funkcjonowania. Powtarzam, że im bardziej będą samodzielni tym łatwiej będzie im się żyło. To da im nowe możliwości. Cieszę się razem z nimi z ich sukcesów, np. pierwszego samodzielnego przemieszczenia się z wózka na łóżko czy zrobienia balansu. Podpowiadam im także, jak prosić o pomoc obce osoby, by była ona taka, jakiej oczekują. Czasami trzeba Akademii Życia jest kilku specjalistów, współpracujemy ze sobą, a na comiesięcznych spotkaniach omawiamy postępy i problemy każdego uczestnika. Dzięki temu możemy skuteczniej ich aktywizować, pomagać, kiedy sobie z czymś nie radzą. Zwłaszcza, gdy dopada ich zniechęcenie. Z każdą osobą pracujemy inaczej, bo też do każdego trafić trzeba w inny sposób. Inaczej motywować. Omawiając sytuację konkretnej osoby określam jej postępy w zakresie samoobsługi, wymieniam doświadczenia np. z Asią Obiałą – couchem. Mamy wtedy kompletny obraz i staramy się znaleźć najlepsze rozwiązanie. Podczas pierwszego wywiadu - pytamy o oczekiwania, o to, co chcą osiągnąć. Opracowujemy dla każdej osoby optymalny plan działań. To, z czym wyjadą z Akademii Życia, jak bardzo się usamodzielnią w największym stopniu zależy od nich samych. Ich oraz nasza praca procentuje - zarówno podczas pobytu w Koninie jak i po powrocie do domu. Ważna jest reakcja rodziny. Zależy nam na tym, by rodzina wspierała i doceniała samodzielność, a nie starała się ponownie ją ograniczać. Uczestnicy wzajemnie się motywują, każdy zaczyna z innego pułapu. Niektóre osoby mają już spore umiejętności i należy je tylko rozwijać, inne muszą je dopiero nabyć.
Do Akademii Życia trafiają osoby z uszkodzeniem rdzenia kręgowego i mózgowym porażeniem dziecięcym. Osoby po URK często są bardziej zmotywowane, chcąc odzyskać, choć część utraconej sprawności. Cztery edycje Akademii Życia pokazały nam, że osoby, z MPD ze względu na swoje ograniczenia często potrzebują więcej czasu.
A.K. Co uważasz za swój życiowy sukces?
P.S. Mój tata zginął w wypadku, kiedy miałem 6 lat. Ja w wyniku wypadku musiałem zacząć żyć „od nowa”. Często się nad tym zastanawiam. Nie załamałem się, nie wpadłem w alkoholizm. Nie trafiłem też do szpitala psychiatrycznego, a to się często w takich sytuacjach zdarza. Miałem szczęście do ludzi. Pomagali mi przyjaciele, moja była dziewczyna i jej rodzice – nadal utrzymujemy ze sobą bardzo dobre kontakty. Odwiedzam ich, kiedy tylko mam okazję.
A.K. Co lubisz w innych osobach i w sobie?
P.S. Wymagam dużo od siebie i od innych ludzi, cenię punktualność. Lubię w innych szczerość, zwłaszcza w ważnych życiowych sprawach.
A.K. Jak spędzasz swój wolny czas, co jest dla Ciebie ważne?
P.S. Jestem raczej domatorem - chłopaki żartują, że jestem taki „perfekcyjny pan domu”. Oczywiście najwięcej czasu spędzam ze swoją dziewczyną. I nie zapominam o przyjaciołach, zawsze znajdę dla nich czas. Zmieniłem swoje nawyki żywieniowe, unikam smażonego mięsa, nie palę. Chodzę na siłownię. Umiem się cieszyć z tego, co mam i takie nastawienie chciałbym przekazać innym ludziom.
A.K. Co jest dla Ciebie ważne, czego mogę Ci życzyć?
P.S. Nie zazdroszczę innym, doceniam wszystko, co mnie spotyka. Chciałbym nadal robić to, co sprawia mi satysfakcję, ponieważ widzę, tego efekty. Wiem, że dokładam swoją cegiełkę do tego by zmienić na lepsze czyjeś życie.

Życzę Ci, abyś tej satysfakcji z PODAWANIA DALEJ miał coraz więcej.
Z Przemysławem Stelmasikiem rozmawiała Anna Klechniowska

https://www.facebook.com/KSSMustang/
www.podajdalej.org.pl
 

MAM DUSZĘ SPOŁECZNIKA

15:42 15.04.2016

 Joanna Janikowska

MAM DUSZĘ SPOŁECZNIKA

Tak mówi o sobie Joanna Janikowska – nasz wspaniała wolontariuszka, zawsze pełna energii  i pomysłów.  Jest dla wielu osób wsparciem, pogodna i bardzo serdeczna, zawsze chętnie dzieli się swoim doświadczeniem.

Anna Klechniowska. Na nasze wybory mają wpływ różne doświadczenia. Które z nich są dla Ciebie najważniejsze?

Joanna Janikowska. Potrzebę niesienia pomocy, pracy z dziećmi i młodzieżą wyniosłam w dużej części z domu rodzinnego. Moi rodzice bardzo lubili dzieci. Urodziłam się na Śląsku. Przez lata Polacy mogli spotykać się i mówić po polsku jedynie w stowarzyszeniach sportowych oraz muzycznych. W moim domu była tradycja muzykowania: mama tańczyła, tata grał na mandolinie a brat na akordeonie, moi wujkowie śpiewali w chórze. Tata był także społecznikiem – organizował różne akcje socjalne. Mama pracowała w świetlicy przy Hucie POKÓJ, gdzie prowadziła zajęcia dla dzieci. Było to bardzo ciekawe miejsce, które na 18 lat stało się moim drugim domem. Trafiłam tam, kiedy miałam zaledwie 5 lat. W świetlicy ogłoszono nabór do Dziecięcego Zespołu Pieśni i Tańca. Prowadziła go pani Irena Piechniczek, mama namówiła mojego starszego brata Marka by spróbował - spodobało mu się i powiedział, że zostanie, ale tylko pod warunkiem, że będę z nim tańczyć. Już, jako nastolatka byłam prawą ręką naszej instruktorki, pani Ireny, która zauważyła we mnie tę iskrę i powierzała mi odpowiedzialne zadania. Kiedy pani Irena wyjechała na miesiąc do Moskwy na szkolenie baletowe powierzyła mi opiekę nad 100 osobowym zespołem. Po powrocie pani Irena była bardzo zadowolona ze mnie. Ten czas to również wspólne wycieczki czy kolonie w Sopocie. Miło wspominam Panią Stasię ze świetlicy, która nauczyła mnie wielu zabaw z muzyką i tańcem. Doświadczenie wyniesione z domu oraz  z zespołu bardzo pomogły mi zarówno w pracy jak i w wolontariacie.

A.K. Asiu, jesteś pedagogiem z powołania. Co szczególnego jest w zawodzie nauczyciela przedszkola? 

J.J.W pracy szczęśliwie połączyły się moje predyspozycje pedagogiczne i pasja muzyczna. Ukończyłam Pedagogikę Przedszkolną. Pracę zaczęłam jeszcze na Śląsku, później trafiłam do pracy w przedszkolu nr 10 w Koninie. Przepracowałam w tym przedszkolu ponad 30 lat. Zawsze robiłam więcej niż tylko obowiązkowe zajęcia, byłam przewodniczącą Zespołu Samokształceniowego – zajmowałam się przekazywaniem informacji o szkoleniach, koordynowaniem różnych działań. Miałam najwięcej zajęć zewnętrznych dla nauczycieli, studentów i rodziców. Pedagogów dzieli się na rzemieślników i artystów – ta druga grupa to nauczyciele czujni, podążający za dziećmi. Aby treści były ciekawe – nie za trudne, ale i niezbyt łatwe. Zawsze zależało mi żeby prowadzić ciekawe zajęcia, wszystkie scenariusze i materiały przygotowywałam sama. Gram na pianinie, flecie i akordeonie. Muzykę łączyłam podczas zajęć z plastyką, teatrem. Przeszłam na emeryturę, ale nadal w trzech grupach przedszkolnych czytam bajki dzieciom. Cieszą mnie te spotkania.

A.K.Trafiłaś do PODAJ DALEJ w trudnym dla Ciebie i Twojej rodziny momencie.

J.J.Mój mąż chorował, wiedzieliśmy, że odchodzi. Pierwszy kontakt z fundacją od którego rozpoczęła się moja przygoda miał miejsce w trakcie wycieczki do Biskupina. W fundacji trwał właśnie nabór wolontariuszy, również wolontariuszy 50+. Podczas wycieczki zaopiekowałem się kilkoma osobami – między innymi Arkiem Zioło i Edytą i Pawłem Tylman. Bardzo ciepło wspominam ten pierwszy kontakt. Był to także mój pierwszy wyjazd z dorosłymi osobami z niepełnosprawnością. Po śmierci męża zaangażowałam się pełniej w działania fundacyjne. Na zajęciach towarzyszyła mi Marysia. Musiałam zmierzyć się z nowymi wyzwaniami – dostosowanie słownictwa, tempa pracy. W budowaniu właściwych relacji z uczestnikami, ustalaniu granic bardzo pomocna była Olga Karpińska – psycholożka. Dużo dało mi też szkolenie Krzysia Zielińskiego dotyczące sedna wolontariatu. Wspominam maj w fundacji, w liceum były matury a fundacyjne biuro w przypadku złej pogody stawało się miejscem zajęć. Bardzo szybko się odnalazłam w fundacji, inaczej przeżyłam żałobę. Jestem potrzebna, traktowana jak partner, doceniana. Skupiam się na tym, co mogę dać ludziom. Trudna sytuacja finansowa to nic, nasze fundacyjne rodziny mają ogromne problemy i w większości niestety brak wsparcia – moje problemy  nie wydają się tak trudne. 

A.K.Od 9 lat jesteś wolontariuszką w fundacji – co szczególnie zapadło Ci w pamięć?

J.J.Fundacja to fajni ludzie - cierpliwość i uśmiech Jurka Markiewicza działały kojąco na nas wszystkich. Zawsze czułam jego wsparcie. Dobrze też wspominam współpracę  z Markiem Olejnikiem, Szymonem Olszewskim i Kasią Ratajską – to był też wolontariat osób dojrzałych. Potem były wakacje i projekt w Golinie. Na zajęciach wykorzystuję plastykę, muzykę. Bardzo cenię metodę Weroniki Sherborne, efekty tych zajęć są fantastyczne a same zajęcia są bardzo ciekawe i rozwijające.  Uczestnicy są zawsze otwarci i szczerzy w swoich sympatiach, w fundacji często słyszę – „kocham Ciebie” - to jest bardzo prawdziwe. Zawsze jednak uważałam, że osobom niepełnosprawnym też trzeba wyznaczać granice i staram się o tym pamiętać. Jedno wydarzenie zapadło mi w pamięć, kiedy grupa z Goliny przyjechała na przedstawienie do liceum - Arek przybiegł i powiedział „jak dobrze, że jesteś”. Kiedy na wycieczce dodałam złotówkę do brakującej kwoty za frytki nie sądziłam, że tą złotówką sprawie taką radość i usłyszę tyle miłych słów podziękowania. Takie chwile są bezcenne.

A.K. Co w wolontariacie jest dla Ciebie ważne?  

J.J.To by zajęcia były jak najbardziej rozwijające. Często nasi uczestnicy nie mają w domu możliwości pokazania, że potrafią więcej niż sądzą rodzice. Rodzice zauważyli jak bardzo rozwinęli się ich dorośli już synowie i córki – nie są skrępowani rozmowami na forum, mają celne i ciekawe skojarzenia, śmielej podejmują zadania i ładniej się wypowiadają.  Nie zatrzymuję wiedzy dla siebie, cieszę się, gdy dla kogoś moje wskazówki są pomocą i inspiracją.  Przede wszystkim ważni są dla mnie ludzie.  Cały czas chce mi się dawać innym jak najwięcej z siebie.  I wierzę, że wiele jest jeszcze przede mną, że znajdę siłę na wszystko, co mnie spotyka i zawsze będę czuć radość z tego, co robię.

A.K. Masz pomysł na następne działanie?

J.J.Tak, na 12 urodzinach PODAJ DALEJ pomyślałam, że dobrze byłoby zorganizować przywitanie lata – konińskiej i golińskiej grupy oraz grupy Aktywnej Rehabilitacji. Takie wspólne działania integrują.  A wzajemne poznanie i integracja są bardzo ważne.

 

Asiu, czy jest coś, czego mogłabym Ci życzyć?

Żeby mi się chciało chcieć.

I tej nieustannej energii bardzo Tobie życzę.  Dziękuję za rozmowę.

 

Z Joanną Janikowską rozmawiała Anna Klechniowska

NA WSZYSTKO JEST CZAS

14:49 10.03.2016

Wywiad z Alicją Długołęcką

NA WSZYSTKO JEST CZAS

Wolontariusze oraz uczestnicy Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ nieustannie podnoszą swoje kwalifikacje. Biorą udział w różnorodnych szkoleniach oraz warsztatach mających często cykliczny charakter.

Do takich cyklicznych spotkań należą warsztaty prowadzone w Fundacji PODAJ DALEJ przez Alicję Długołęcką – edukatorkę seksualną. W warsztatach biorą udział uczestnicy kolejnych edycji AKADEMII ŻYCIA, projektu Aktywni i Niezależni, wolontariusze, rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych.

Alicja Długołęcka podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami w pracy nie tylko
z osobami z niepełnosprawnością.

Anna Klechniowska: Jest rok 2016 – co zmieniło się w sferze integracji, aktywnej rehabilitacji, podejścia do seksualności osób z niepełnosprawnością?
Alicja Długołęcka: Problemy nadal są problemami, a seksualność to tematyka niszowa.
Duże znaczenie w mojej pracy w Fundacji Aktywnej Rehabilitacji miało to, że wprowadzono tam wzorce szwedzkie – również w sferze podejścia do seksualności. Tam zupełnie inaczej przybliża się ten temat, inaczej rozmawia o seksie - bardzo dużo dzieje się w internecie. Mówiąc o zmianach trzeba rozgraniczyć dwie sfery. Jedna, to ta, która należy do państwa – tu postęp jest bardzo nikły, druga to fundacje i stowarzyszenia, w których dzieje się bardzo wiele. Zasmuca mnie brak kompleksowych programów. Moja praca związana jest wyłącznie z projektami fundacyjnymi, jestem realizatorką wielu ciekawych przedsięwzięć, w dużej części z inicjatywy samych zainteresowanych.

A.K. Prowadzisz warsztaty w wielu projektach, co jest w nich wyjątkowego?.
A.D. Jeśli chodzi o najbardziej radyklane projekty, w których brałam udział to takim projektem był np. projekt „Oswajanie dorosłości” realizowany przez Dom Marzeń – stowarzyszenie skupiające osoby z niepełnosprawnością intelektualną i ich rodziców. Prowadziłam tam projekt dotyczący seksualności, dorosłości, rodzicielstwa. Rodzice pozyskali środki od Burmistrza Gdyni, projekt trwał prawie trzy lata. Jest pogłębiający się kontrast pomiędzy tym, co dzieje się w tzw. głównym nurcie – instytucje, ośrodki, w których przebywają dzieci i młodzież z niepełnosprawnością, a tym, co jest w „nurcie podskórnym”. W tym pierwszym prawie wcale nie zachodzą żadne zmiany. Nigdy nie miałam problemu z działaniami w stowarzyszeniach i fundacjach. Wszystko ma swój czas, dlatego tak ważne jest by w projekty angażować młode osoby. Cieszy mnie udział w projekcie Stowarzyszenia START Poznań - „TE SPRAWY”. To jeden z najbardziej niezależnych projektów skierowanych do młodzieży, mający wymiar nowoczesny – gdzie treści, język dokładnie odpowiadają ich potrzebom oraz oczekiwaniom. Lubię, gdy projekty zakładają dużą swobodę, gdzie ludzie mogą się swobodnie wypowiadać i mają pełną decyzyjność także w wymiarze seksualnym. Kolejnym przykładem jest Stowarzyszenie BARDZIEJ KOCHANI – prekursorzy to rodzice dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną, nie seksuolodzy czy psycholodzy. Prawda jest taka, że jestem ukształtowana przez fundacje, które dały mi przestrzeń, swobodę działania i możliwości realizacji ciekawych projektów.

A.K. Czy jest taki projekt - marzenie? Taki, w którym byłoby wszystko to, co dla Ciebie ważne.
A.D. Tak, w STARCIE realizowaliśmy projekt skierowany do bardzo zmotywowanych osób, bardzo szeroki i dostosowany w pełni do oczekiwań różnych grup. Oprócz spotkań warsztatowych mieliśmy możliwość wykorzystania działań spontanicznych – w tym sesje zdjęciowe, filmiki, teledysk. Tematyka była uzgadniana wspólnie. To był bardzo dobry rok. Udało się nam zorganizować kobiecy obóz FAR– obóz bardziej ukierunkowany na konkretne potrzeby osób po urazach rdzenia kręgowego. Przekłada się to na konkretne funkcjonowanie psychospołeczne – ważne, aby takie obozy i warsztaty miały pogłębiony charakter. Mamy niewystarczającą ilość wyszkolonych specjalistów, poziom rehabilitacji jest niski. Czasami rezultaty klasycznej rehabilitacji medycznej są odwrotne do zamierzonych - uczą zależności oraz bezradności. Brak przestrzeni dla osób z niepełnosprawnością do osiągania sukcesów na miarę możliwości, ale i do popełniania błędów. Pracuję w wielu miejscach, dużo czasu spędzam w drodze. Jest to praca również obciążająca emocjonalne. Ale praca z ludźmi uzależnia i daje dużo energii.

A.K. Z jaką z grup pracuje Ci się najbardziej efektywnie?
A.D. Jestem osobą zadaniową, konkretną, więc to, że trafiłam do FAR-u uważam za oczywiste. I to po części wynika z mojej osobowości, a nie z konkretnej niepełnosprawności danej osoby i to, że z jedną osobą pracuje mi się lepiej, z inną trudniej. W pracy z kobietami większe znaczenie mają działania wspólnotowe, warsztaty, bycie we wspólnocie – nie rywalizacja. Nie zadania, a praca z emocjami. Mężczyźni chętniej pracują zadaniowo. Natomiast w ujęciu kulturowym niepełnosprawność - także bardziej uderza w kobiety. Częściej w sytuacjach krytycznych reagują wycofaniem, mężczyźni natomiast agresją. Agresja to najlepszy mechanizm obronny, wystarczy wskazać jak zamienić to w działanie. Łatwej jest mówić o seksie w kategoriach żartobliwych, gdy musimy się otworzyć bywa znaczne trudniej, wchodzimy w kulturowy stereotyp. Nie zawsze omijanie tego tematu ma podłoże traumatyczne.

A.K. Pracujesz z parami, jakie masz spostrzeżenie ze spotkań z nimi?
A.D. Partnerki niepełnosprawnych mężczyzn są zazwyczaj bardzo otwarte. Odwrotna sytuacja miała miejsce w przypadku sprawnych partnerów.
A.K. Systematycznie pracujesz również z AKADEMIĄ ŻYCIA – co chciałabyś im przekazać, co uważasz za najważniejsze?
A.D. To wspaniały i mam wrażenie najbardziej zintegrowany program, czas na zbieranie doświadczeń, podejmowanie decyzji – na sukcesy, ale i na porażki. Na wszystko, na co składa się życie – dlatego w Akademii Życia pracuję zarówno w uczestnikami jak i z wolontariuszami.

A.K. Co w Twojej pracy najbardziej Ci przeszkadza, co pomaga?.
A.D Pomaga mi bycie we wspólnocie, mamy wspólne cele i poczucie sensu, uzupełniamy się pod kątem doświadczeń. Wpisuje się w to także AKADEMA ŻYCIA. Irytuje mnie ingerowanie w to, co robię i fakt, że niektóre projekty zakładają anachroniczne formy rehabilitacji - jest to marnotrawienie dotacji i nieliczenie się z rzeczywistymi potrzebami uczestników. Oddolnie zmieniłabym to, żeby projekty były bardziej urealnione, żeby doprowadzały rzeczy do końca oraz powodowały długotrwałą zmianę w życiu. Ważna jest dla mnie rodzina i przyjaciele. Im jestem starsza tym bardziej lubię żyć. Kocham przyrodę, lubię czytać, jestem kinomanką. Marzę o tym, żeby zrobić wszystkie rzeczy, które chciałbym mieć już za sobą i być wolną – mieć wolny umysł do robienia rzeczy dla mnie ważnych.

A.K. Życzę by to, o czym marzysz spełniło się. Dziękuję za rozmowę.

O wypowiedz poprosiłam również Krzysztofa, jednego z uczestników warsztatów organizowanych w Fundacji PODAJ DALEJ.
„Świetnie, że organizowane są takie warsztaty. Podczas spotkania dzielimy się swoimi doświadczeniami oraz oczekiwaniami - z perspektywy kobiet i mężczyzn. Temat seksualności osób niepełnosprawnych coraz częściej się pojawia, chcemy o tym mówić. Dowiedzieliśmy się o ciekawych działaniach – np. sesje zdjęciowe dot. pozycji seksualnych, czy niezwykły film Sesje. Bardzo dobrze, że osoby niepełnosprawne mogą w ramach takiego projektu zwrócić się ze swoimi obawami, doświadczeniami do specjalistów, np. do seksuologa czy psychologa.”


 

AKTYWNA SZKOLENIE

14:35 10.03.2016

Nowi Wolontariusze na aktywnej

AKTYWNA SZKOLENIE

Za nami kolejne szkolenie z asystowania osobie niepełnosprawnej ruchowo
Nowa grupa wolontariuszy Fundacji Podaj Dalej chcąca zaangażować się w zajęcia aktywnej rehabilitacji zapoznała się zarówno z teorią dotyczącą niepełnosprawności i wynikających z niej ograniczeń jak i roli asystenta we wsparciu osoby niepełnoprawnej w pokonywaniu kolejnych barier.
Za przeprowadzone szkolenie serdeczne podziękowania kierujemy do Karola Włodarczyka oraz Przemysława Stelmasika

KRĘCI MNIE TRZECI SEKTOR

15:07 01.03.2016

Monika Koszewska

KRĘCI MNIE TRZECI SEKTOR

Pracownia Miejska to miejsce, które przyciąga. Nic więc dziwnego, że właśnie tam znalazła przestrzeń do działania  nasza wolontariuszka - pełna energii i pomysłów na siebie Monika Koszewska.

Anna Klechniowska: Cieszę się Moniko, że znów możemy się spotkać. Minęło kilka lat, jak z perspektywy czasu wspominasz czas spędzony w Fundacji PODAJ DALEJ?

Monika Koszewska: To był bardzo inspirujący i intensywny czas. Miałam 18 lat i trafiłam do Centrum Wolontariatu za przykładem koleżanki Kingi Kijak. Wcześniej nie miałam żadnych kontaktów z III sektorem - z osobami niepełnosprawnymi oraz wolontariatem. Nasz wybór padł na PODAJ DALEJ. Bardzo szybko włączyłam się w działania fundacyjne, początkowo były to głównie działania akcyjne. Kiedy Kinga została koordynatorką Centrum Wolontariatu wspierałam ją we wszystkich działaniach - wskoczyłam na „głęboką wodę”. To był rok niezwykle ciekawej pracy, poznania tego, co w działaniach fundacji najważniejsze i tego, co ja mogę w te działania wnieść.  

 

AK: Co było dla Ciebie największym wyzwaniem?

MK: Dla mnie pierwsze zetknięcie z niepełnosprawnością było szokiem, także pierwszy wyjazd i pierwsze trudne sytuacje. Wtedy to mama mojego podopiecznego opowiedziała mi swoją historię. Ogromna lekcja pokory na poziomie priorytetów i emocjonalnym. To właśnie w PODAJ DALEJ odkryłam swoją zawodową i edukacyjną ścieżkę i to, że czerpię olbrzymią satysfakcję z pomagania. Nabrania pewności, że już zawsze chcę to robić. Pragnę żeby życie osób, którym pomagam stało się trochę lepsze. Początkowo było mi także trudno uchwycić granicę, kiedy mogę oraz powinnam pomagać, a kiedy powinnam pomoc ograniczyć.

AK: A które doświadczenia z czasów wolontariatu uważasz za najbardziej inspirujące?

 MK: Dowiedziałam się jak funkcjonuje III sektor, zobaczyłam jak działa organizacja od kuchni - organizacja spotkań, większych imprez. Byłam zachwycona udziałem w projekcie z seniorami. My - wolontariusze i seniorzy mogliśmy wzajemnie czerpać od siebie energię, życiowe doświadczenie i inne spojrzenie na wiele spraw. Innym projektem, który ciepło wspominam był Wolontariat Mobilny – wsparcie rodzin naszych podopiecznych. Podczas gdy byłam współkoordynatorem Centrum Wolontariatu miałam możliwość zdobycia dużej praktyki w wystąpieniach publicznych – np. prelekcje w szkołach, rekrutacja nowych wolontariuszy, wzmacnianie dobrej komunikacji. To wszystko bardzo pomogło mi w późniejszych działaniach – to właśnie efekt PODAJ DALEJ. Gdyby nie PODAJ DALEJ nie poznałabym wielu niepełnosprawnych osób, mają w sobie siłę, moc oraz przebojowość. Cechy, o które często nie są podejrzewane osoby niepełnosprawne.   

AK: Pozarządowość to Twój pomysł na życie – później wykorzystywałaś doświadczenia z PODAJ DALEJ w innych działaniach. Opowiedz o nich. 

MK: Zawsze moje działania skupiały i skupiają się na kontaktach z ludźmi. Organizuje różne wydarzenia o charakterze społecznym i kulturalnym, gdzie występy przed szerszą publicznością są jednym z ważnych elementów pracy. Bardzo pomaga mi także znajomość sektora pozarządowego.  Mój potencjał mogłam później wykorzystać we współpracy z wieloma organizacjami o różnym charakterze – nie tylko działającymi na rzecz osób niepełnosprawnych, także związanych z kulturą i sportem. Marzyłam, żeby mieć swoją fundację i tak też się stało. Organizujemy różnorodne akcje charytatywne, zajmujemy się organizacją czasu wolnego dla dzieci i młodzieży. Nigdy jednak nie myślałam o fundacji, jako o źródle utrzymania.

AK: Pracownia Miejska, co w niej jest szczególnego?

MK: Pracownia Miejska, w której pracuję jest kolejnym i największym moim wyzwaniem zawodowym. Realizujemy ciekawe projekty skierowane zarówno do Koninian, jak i propagujące Konin, jako miasto kreatywnych ludzi z wieloma ciekawymi pasjami. Mam możliwość działań z pogranicza organizacji pozarządowych i działalności gospodarczej - działamy ponadlokalnie. Praca tu pozwala mi wyjść z pewnych schematów myślenia, pozwala także na postrzeganie bardziej odważne, promowanie nowych, jeszcze nieprzetartych szlaków. Przykładem takiego przyszłościowego projektu była realizacja pierwszego testowego foresightu miejskiego – projekt Konin 2050. Konin jest pierwszym polskim miastem, gdzie realizowany jest foresight miejski, do tej pory były tylkoforesighty regionalne. Z naszymi doświadczeniami wychodzimy do innych miast.

AK: Co Cię najbardziej dotyka, co chciałabyś zmienić?

MK: Na pewno w kwestii mentalności, tolerancji oraz edukacji ważne jest, aby nie oceniać innych z pozycji „jestem lepszy”. Chciałabym zmieniać stereotypowe postrzeganie widoczne choćby w sprawie uchodźców. Nie godzę się na przemoc - również w stosunku do zwierząt.

AK: Jak spędzasz wolny czas?

MK: W zależności od nastroju czasem spędzam spokojny, domowy weekend i tak jest dobrze. Czasami jednak potrzebuję naładować akumulatory czynnie – biegam, wyjeżdżam, spotykam się z przyjaciółmi.

AK: Co lubisz w sobie, a co w innych ludziach?.

MK: Najbardziej to, że wciąż się uczę, zdobywam nowe umiejętności, szukam inspiracji. To też lubię u innych osób.

Cenię zrozumienie i tolerancję – zobaczenie w każdym człowieku jego najlepszych cech.

AK: Czego mogłabym Ci życzyć?

MK: Równowagi, całkowitego pogodzenia się z sobą, znalezienie złotego środka.

Życzę Ci, żebyś to właśnie znalazła. Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Z Moniką Koszewską rozmawiała Anna Klechniowska

 

 

PIERWSZA POMOC

14:08 09.02.2016

Ważna Pierwsza Pomoc

PIERWSZA POMOC

CENTRUM WOLONTARIATU. Bardzo ważna pierwsza pomoc

Praca Wolontariusza z osobami z niepełnosprawnością jest bardzo odpowiedzialna i wymaga wielu umiejętności. Dlatego też w Lokalnym Centrum Wolontariatu przywiązujemy ogromną wagę do szkoleń merytorycznych naszych Wolontariuszy, by zaczynając swoją przygodę z wolontariatem byli jak najlepiej przygotowani do pracy z osobami z różną niepełnosprawnością.

W minioną sobotę (06.02.2016) nasi Wolontariusze poznali teoretyczne podstawy udzielania pierwszej pomocy. Omawialiśmy przypadki postępowania z osobą nieprzytomną, resuscytacji krążeniowo- oddechowej, zranień i urazów kośćca. W szkoleniu brały udział osoby, które w przeszłości już odbyły  tego typu szkolenie, ale również takie, które po raz pierwszy  miały z nim styczność. I tak jak mówi jedna z uczestniczek szkolenia Paulina: „W przeszłości miałam podstawowe szkolenie z udzielania pierwszej pomocy. W ten weekend mogłam sobie przypomnieć i poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności.”

Szkolenie przeprowadził dla nas Karol Stolarski. Serdecznie dziękujemy! J

A już za dwa tygodnie – 20.02.2016 - druga część szkolenia. Tym razem uczestnicy będą mogli wykorzystać swoją wiedzę teoretyczną w praktyce! J

ODNALEŹĆ SIEBIE

14:05 09.02.2016

Paulina Kuczmańska

ODNALEŹĆ SIEBIE

Odnaleźć siebie w wolontariacie!
Nic nie dzieje się przypadkiem, chociaż tak nam się nieraz wydaje. Paulina również nieprzypadkowo trafiła właśnie na taki wpis na facebooku „… warto pomagać….”
Zaangażowanie i odpowiedzialność to dwie cechy, którymi od początku naszej znajomości mogliśmy określać Paulinę Kuczmańską. Zanim jeszcze poznaliśmy ją bardziej i odkryliśmy, że ma w sobie wiele talentów i pasji. Talent aktorski pokazała podczas warsztatów teatralnych i performence w CKIS OSKARD. Pasję gotowania poznaliśmy podczas przepysznych zajęć kulinarnych, które Paulina przygotowała dla podopiecznych Fundacji PODAJ DALEJ. Ponieważ postanowiliśmy dowiedzieć się, co skłoniło Paulinę do działań wolontarystycznych, zadaliśmy jej kilka pytań.
Paulino proste pytanie, dlaczego zostałaś wolontariuszką?
W połowie ubiegłego roku przypadkiem przeczytałam wpis na fb, że warto pomagać i zaangażować się w wolontariat i to było takim natchnieniem, żeby się zapisać do Fundacji. Fajnie jest widzieć, że nasza obecność i pomoc przynosi komuś uśmiech na twarzy. Naprawdę warto znaleźć parę godzin w tygodniu i zrobić coś pożytecznego.
Co zdecydowało, że zdecydowałaś się na wolontariat w PODAJ DALEJ?
Jak zdecydowałam się na to, że zostanę wolontariuszką, to zaczęłam szukać w internecie fundacji na terenie Konina i natknęłam się właśnie na Fundację PODAJ DALEJ. Poczytałam trochę informacji na temat fundacji i stwierdziłam, że zaryzykuję i zapiszę się do PODAJ DALEJ. Oczywiście ryzyko się opłacało, bo nie żałuję.
Czy wcześniej miałaś kontakt z wolontariatem i środowiskiem osób niepełnosprawnych?
Nie miałam. W PODAJ DALEJ stawiałam pierwsze kroki.
Co na początku było dla Ciebie największym zaskoczeniem?
Chyba to, że tak miło mnie przyjęliście. Nie znałam nikogo, a już na pierwszym spotkaniu z Wolontariuszami wszyscy tak miło mnie przywitali 
Czy było coś, czego się obawiałaś?
Na początku obawiałam się, że sobie nie poradzę. Nawet nie wiedziałam jak to wszystko będzie wyglądać. Ale już po pierwszych zajęciach te obawy minęły.
Włączasz się w projekty fundacyjne, jesteś wolontariuszką na zajęciach integracyjno – arteterapeutycznych w Fundacji, aktywnej rehabilitacji, działaniach akcyjnych. Co każda z tych form daje Tobie jako wolontariuszce, co daje Ci największą satysfakcję?
Naprawdę bardzo miło wspominam zajęcia w listopadzie, kiedy miałam okazję sama je poprowadzić. Wspólnie z podopiecznymi piekliśmy pierniki. Uśmiech podopiecznych i słowa „dziękuję”, „zajęcia były super” oraz pytanie „czy będę jeszcze prowadzić zajęcia” były bardzo budujące i miłe. Także zajęcia na aktywnej rehabilitacji sprawiają mi wiele radości i pozwalają na aktywność fizyczną.
Uczestniczę we wszystkich szkoleniach organizowanych dla wolontariuszy. Zawsze śmieję się do Oli, żeby rezerwowała dla mnie miejsce, bo wiadomo kto pierwszy się zapisze ten będzie brał udział. Dzięki nim poszerzam swoją wiedze o osobach niepełnosprawnych. Zawieram nowe znajomości i spotykam wiele ciekawych osób.
Jak wspominasz swój udział w wolontariacie teatralnym?
Bardzo pozytywnie. Lepiej poznałam wolontariuszy, którzy również brali w nim udział. Naprawdę było to fajne doświadczenie spróbować czegoś nowego. A najmilej wspominam nasz happening w Oskardzie, gdzie wzbudziliśmy duże zainteresowanie wśród widzów przybywających na występ.
Jak chciałabyś wykorzystać swoje doświadczenia nabyte w Fundacji?
Cały czas z nich korzystam w codziennym życiu. Wykształcam w sobie cenne cechy charakteru, a także osobowości.
Czym zajmujesz się poza Fundacją, co robisz w wolnym czasie?
Pracuję w biurze, po pracy chodzę na Zumbę. Latem uwielbiam jazdę na rowerze. Dzięki temu, że mieszkam w małej miejscowości mam bardzo wiele tras leśnych i przyrzecznych, które pozwalają na niesamowity relaks. Jestem również wolontariuszką w jeszcze jednej fundacji, gdzie uczestniczę w różnych akcjach.
Czego możemy Ci życzyć?
Chyba zdrowia i jak najdłuższej współpracy z fundacją PODAJ DALEJ.
Tej współpracy życzymy zarówno Tobie jak i Fundacji.
Relacja Pauliny potwierdza, że Centrum Wolontariatu Fundacji PODAJ DALEJ to doskonała przestrzeń do realizacji swoich pasji i najlepszych pomysłów. pomagając innym zyskasz bardzo wiele: nowych przyjaciół, rozwój swoich zdolności, nową wiedzę i nowe umiejętności.
 


 

KOCHAM TO CO ROBIĘ

17:07 04.02.2016

Kasia Fabiszak
 

KOCHAM TO CO ROBIĘ

Kocham to, co robię
„Jest taka buddyjska zasada Trzech mądrych małp, którą dostosowuję do własnych potrzeb- może gdybyśmy umieli jednak więcej widzieć, uważniej słuchać i mądrzej mówić świat byłby lepszy
i zarówno nam jak i ludziom wkoło żyłoby się dużo łatwiej”.
Dla Kasi Fabiszak – fantastycznej, pełnej energii i optymizmu dziewczyny, od czasu wolontariatu w Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ wiele się zmieniło.
Kasiu, jak wspominasz swoje fundacyjne początki – czy zanim trafiłaś do PODAJ DALEJ zetknęłaś się z wolontariatem?
Moje pierwsze spotkanie z wolontariatem pamiętam bardzo dobrze, to był 2005 rok. Byłam licealistką - w II Liceum pojawił się Sebastian, opowiadał wiele o Fundacji, przekonywał do włączania się w działania fundacyjne. Postanowiłam, więc zobaczyć, w co mogłabym się zaangażować.
W małym biurze spotkałam Zuzę i Karola – dzięki Karolowi poznałam Aktywną Rehabilitację, ogromnie dużo się nauczyłam. Z sentymentem wspominam też pierwsze szkolenie w Mikorzynie. Uczyliśmy się nie tylko jak asystować osobom na wózkach, ale sami też siadaliśmy na wózki
i uczyliśmy się jak bezpiecznie upadać. Aktywna Rehabilitacja, z pośród wszystkich działań fundacyjnych, zawsze była najbliższa mojemu sercu. To, czego się tam nauczyłam procentuje teraz, czas w Fundacji to dla mnie czas zbierania doświadczeń, nauki, poznawania wspaniałych ludzi, którzy mieli ogromny wpływ na to, jaką ścieżkę życiowa wybrałam.
W Fundacji PODAJ DALEJ spędziłaś bardzo dużo czasu, co wspominasz najcieplej?
Zawsze wiedziałam, że chcę pracować ludźmi, w Fundacji dostałam szansę spróbowanie rożnych form takowej pracy. Zdecydowanie zajęcia Aktywnej Rehabilitacji nauczyły mnie najwięcej, poszerzyły możliwości. Ale nie tylko. Fundacja to wspólne przeżycia, zetknięcie się z nowymi wyzwaniami jak półkolonie, praca z rodzicami dzieci z niepełnosprawnością, organizacja koncertów
i warsztatów. Niezapomnianym przeżyciem był dla mnie także wyjazd z „Aktywnymi” na Festiwale Sportów Wodnych na Mazurach. To, że teraz odważnie podejmuję się nowych wyzwań, jestem wciąż blisko sportu osób niepełnosprawnych. Przygodę z rugby zaczęłam dopiero w Warszawie. To było niesamowite – współpracowałam z drużyna Four Kings, FAR a po jakimiś czasie skupiłam się na sędziowaniu. Po pewnym czasie byłam pewna, że chcę na długo związać się z tym sportem. Sędziuję w Polsce, po przyjeździe do Wielkiej Brytanii dostałam możliwość sędziowania zarówno mecze Ligii Brytyjskiej jak i turnieje europejskie. Rugby na Wózkach jest świetna pasja, za nic nie zamieniłam bym jej na cokolwiek innego.
Pozarządowość to Twój pomysł na życie?
Zdecydowanie zajmuje w moim życiu bardzo ważne miejsce, od dawna współpracuję z organizacjami pozarządowymi.
Dzięki organizacjom jak PODAJ DALEJ, FAR, Bardziej Kochani ludzie dostają niesamowita szansę na odnalezienie siebie i nieocenione kształtowanie zarówno nowych umiejętności jak i własnej osobowości.
Co zmotywowało Cię do wyjazdu za granicę?
Byłam na takim etapie życia, wzmocniona o doświadczenia i umiejętności chciałam rozwinąć skrzydła. Miałam wcześniej kontakt z osobami z różną niepełnosprawnością i pomyślałam ze warto byłoby zobaczyć jak ludzie radzą sobie w innym środowisku. A poza tym czasem warto wyjść poza swoja sferę bezpieczeństwa i spróbować sprawdzić się w całkiem nowych okolicznościach. Nie byłoby to możliwe gdyby nie to, że robiąc tak wiele rzeczy miałam wiele do zaoferowania. Życie spełniło moje oczekiwania, czuję się w Anglii szczęśliwa. Ułożyłam sobie życie osobiste, mam wspaniałą pracę, realizuję pasję sortową.
Na czym głownie polega różnica między pracą w Polsce i w Anglii?
Ludzie często zadają mi to pytanie a ja odpowiadam, ze praca z osobami ze złożoną niepełnosprawnością jest tak bardzo specyficzna, że nie kusze się nawet o generalizacje, mogę jednak powiedzieć jak wygląda to z mojego punktu widzenia. Poziom edukacji nie jest zasadniczo inny, łatwiejszy jest natomiast dostęp do specjalistycznych narzędzi edukacyjnych – w mojej szkole uczą się dzieci z MPD oraz z niepełnosprawnością intelektualną - większość z nich używa zaawansowanych narzędzi komunikacyjnych. W Polsce, ale i w Anglii nie jest łatwo zdobyć dofinansowanie do planowanych działań.
Jak w Anglii wygląda system opieki oraz aktywizacji osób z niepełnosprawnością?
Podobnie, choć w różnych częściach Anglii wygląda to nieco inaczej, ważna jest zarówno ilość jak
i aktywność organizacji pozarządowych. Natomiast inny jest stosunek do sportu osób
z niepełnosprawnością, wprawdzie i tam sportowcy muszą inwestować własne pieniądze, ale ich sukcesy, ich praca jest doceniana. Ogromną wagę przykłada się do reklamy, do tego by np. Paraolimpiada w 2012 roku była odbierana i podziwiana nie w mniejszym a może i nawet większym stopniu niż Olimpiada. W Londynie było mnóstwo bilbordów, a wszystkie zawody były w pełni transmitowany przez jedną z głównych stacji- Channel 4. Ponadto w telewizji podczas Paraolimpiady można było obejrzeć kampanie społeczną „Super Heros” Dla Paraolimpijczyków oraz Olimpijczyków niezapomnianym wydarzeniem było zaproszenie na spotkanie z Królową Elżbietą II. Paraolimpiada poprzedziła dwa inne, ważne wydarzenia. We wrześniu 2014 Książę Harry zorganizował swojego rodzaju Paraolimpiadę dla poszkodowanych żołnierzy- Invictus Games – było to duże widowisko,
o którym było naprawdę głośno i zaangażowało się wielu sławnych polityków, aktorów
i sportowców.
Twoje motto?
Nie mam jakiegoś konkretnego motto, ale bardzo cenię sobie zasadę dążenia do złotego środka, szukanie balansu. Praca jest moja wielka pasja, ale także życie prywatne. Mam szczęście, bo kocham to, co robię, znajduję czas na rozwijanie pasji. Kochanie swojej pracy i pasji to wielki dar, ale nie zapominajmy, ze bez utrzymywania balansu bardzo łatwo się wypalić.
Jest taka buddyjska zasada Trzech mądrych małp, która ja dostosowuję do własnych potrzeb- może gdybyśmy umieli jednak więcej widzieć, uważniej słuchać i mądrzej mówić świat byłby lepszy
i zarówno nam jak i ludziom wkoło żyłoby się dużo łatwiej.
.Z Katarzyną Fabiszak rozmawiała Anka Klechniowska
Wolontariusze PODAJ DALEJ to kilkudziesięciu fantastycznych i aktywnych ludzi. Jedni są
z nami często, inni okazjonalnie a jeszcze inni wybrali nową drogę. Drogę, w której doświadczenia
z PODAJ DALEJ procentują tak jak u bohaterki przedstawionego reportażu.
Centrum Wolontariatu Fundacji PODAJ DALEJ z Konina to doskonała przestrzeń do realizacji swoich pasji i najlepszych pomysłów. Będąc wśród nas zyskasz bardzo wiele: nowych przyjaciół, rozwój swoich zdolności, nową wiedzę i nowe umiejętności.
Wolontariuszom oferujemy:
 pomoc w znalezieniu oferty wolontariackiej,
 profesjonalne przeszkolenie (Wolontariat w pierwszych krokach, Asystowanie osobom poruszającym się przy pomocy wózka inwalidzkiego, Pierwsza Pomoc Przedmedyczna, Metody arteterapii w pracy z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie),
 zdobycie cennego doświadczenia zawodowego i poszerzenie własnych kompetencji,
 poznanie swoich predyspozycji zawodowych i sprawdzenie się w nowych sytuacjach,
 samorozwój, realizację własnych pomysłów.
Realizujmy się razem! Z nami poznasz satysfakcję, która płynie ze wspólnego i mądrego pomagania innym. Daj sobie szansę. Dołącz do Lokalnego Centrum Wolontariatu w Koninie.
Czekamy na Ciebie w siedzibie Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ Koninie,
62-510 Konin, ul. Południowa 2A
Znajdziesz nas również : www.podajdalej.org.pl, www.facebook.com/Podaj-Dalej-Kawałek-Siebie
Kontakt: Iwona Grześkowiak i Aleksandra Stańczak
Tel. 63 211 22 19
Mail: cw@podajdalej.org.pl
 

MIERZYMY WYSOKO

11:37 22.01.2016

 24 Finał WOŚP

MIERZYMY WYSOKO

Nasza silna grupa wolontariuszy, jak co roku zapraszała młodsze i starsze dzieci do wspólnej zabawy. Mnóstwo balonów, dzieci chętnie je malowały. Z balonów powstawały także wspaniałe kwiaty oraz zwierzęta. I niezwykle kolorowa „orkiestrowa ścianka”, na której znalazły się kolorowe łapki oraz serduszka. Wszyscy świetnie się bawili, wśród wolontariuszy nie zabrakło oczywiście naszej uśmiechniętej Asi. Puszka na jej kolanach szybko się wypełniła.

Udało się nam zebrać 495,75 zł.

Lubimy działać razem, więc w tym roku do współpracy zaprosiliśmy uczniów z klasy Ratownictwa Medycznego z Kopernika. Nasi pomocnicy wspaniale sprawdzili się w roli animatorów skręcając postacie zwierzątek i kwiaty z balonów.

WOLONTARIAT TEATRALNY

15:09 28.12.2015

Spektakl z MDK

WOLONTARIAT TEATRALNY

19.12.2015 o godzinie 17.00 w Centrum Kultury i Sztuki OSKARD pojawiło się wielu gości. Gości, którzy w przedświątecznym zamieszaniu po raz kolejny znaleźli czas na spotkanie ze sztuką. Ze spektaklem, który powstał dzięki współpracy Młodzieżowego Domu Kultury oraz Fundacji Im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ. Każde działanie to droga i cel. Podopieczni i wolontariusze fundacji Podaj Dalej od kilku miesięcy przygotowywali się do wielkiego finału. Za nimi wiele prób, ćwiczeń warsztatowych oraz opanowanie nowych umiejętności aktorskich. Grupa podopiecznych z Konina kolejny już raz mogła pokazać jak duży drzemie w nich potencjał. Jaką mają odwagę sceniczną i wielki zapał. Pracujący z nimi: Małgorzata Zasadzka i Jarosław Sparażyński przygotowali etiudę. Z wielu pojedynczych elementów składających się na litery ułożyli słowo Miłość. Podsumowaniem ich spotkań teatralnych było nagranie filmu, który mogli obejrzeć goście sobotniego spektaklu „Lodowy Świat”. Natomiast my, wolontariusze poszerzaliśmy nasze umiejętności aktorskie, naszą kreatywność pod okiem Przemka Góralskiego i Jarosława Sparażyńskiego. Już w hollu Centrum Kultury i Sztuki OSKARD goście mogli poczuć klimat spektaklu – w kilku miejscach pojawiły się postacie ubrane w białe kombinezony, okulary. Twarze – białe maski nie wyrażały żadnych uczuć, niewidoczne oczy, ale przede wszystkim zautomatyzowane, powtarzalne ruchy. Na wysokich postumentach, na kanapie czy na schodach pisaliśmy na niewidzialnych klawiaturach, przewijaliśmy strony, szukaliśmy informacji na niewidzialnych tablicach. Ograniczeni przez świat techniki, obojętni na innych. Co jakiś czas zmienialiśmy miejsce wchodząc w tłum gości. Dlaczego tak? Wszystko wyjaśniło się kilka minut później, już na sali widowiskowej, kiedy to wolontariusze PODAJ DALEJ, już bez masek, odczarowani - w rozpoznawalnych niebieskich koszulkach również staliśmy się widzami spektaklu. Spektaklu pełnego wzruszeń, piosenek - może nie o typowym, świątecznym klimacie, ale za to pozostawiający widza z pytaniem – a Ty?

WARSZTATY PSYCHOLOG

08:12 12.11.2015

Psycholog dla Wolontariuszy

WARSZTATY PSYCHOLOG

Za nami dwa kolejne bardzo ważne i ciekawe warsztaty ( 6-7.11). Podczas nich grupa wolontariuszy z Lokalnego Centrum Wolontariatu w Koninie wspólnie z psychologiem Marcinem Kochanowskim oraz terapeutą Adamem Nykiem pracowała nad swoją rolą w wolontariacie, motywacją oraz asertywnością i kwestiami związanymi z seksualnością osób niepełnosprawnych, relacjami partnerskimi oraz konsekwencjami naruszenia przestrzeni osobistej.
Serdecznie dziękujemy Marcinowi i Adamowi za te dwa bardzo inspirujące dni!
Emotikon smile

Warsztaty zostały zrealizowane w ramach projektu PSYCHOLOG DLA WOLONTARIUSZY, dofinansowanych ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, będących w dyspozycji Centrum PISOP.

POZYTYWNA POSTAWA

14:53 30.10.2015

Pozytywna postawa to podstawa

POZYTYWNA POSTAWA

Wojtek, Weronika, Olek, Szymon - bohaterowie filmu - to fajni młodzi ludzie, którzy mają swoje pasje, marzenia i chcą żyć normalnie, jak rówieśnicy, pomimo wózka.
Film promujący pozytywne postawy młodzieży wobec osób z niepełnosprawnością, które chcą normalnie żyć, uczyć się i realizować swoje hobby, a co najważniejsze swoimi postawami zachęcają do pozytywnego myślenia pełnosprawne dzieci i młodzież.

Muzyka, tekst i wokal Daniell Fellipe - wolontariusz Fundacji :)

Zachęcamy do obejrzenia!!!

Link do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=dNzpLZ_JdOc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Uczą się opieki i pielęgnacji

15:00 06.07.2013
Karmienie, mycie, przebieranie pościeli. Wolontariusze rozpoczęli szkolenia z zakresu pielęgnacji i opieki nad osobami niepełnosprawnymi i terminalnie chorymi.

Uczą się opieki i pielęgnacji

Karmienie, mycie, przebieranie pościeli. Wolontariusze rozpoczęli szkolenia z zakresu pielęgnacji i opieki nad osobami niepełnosprawnymi i terminalnie chorymi.
 

Szkolenie jest prowadzone w ramach projektu Profesjonalny Wolontariat Szpitalny. Celem tego projektu jest zapewnienie profesjonalnej opieki osobom z niepełnosprawnościami i terminalnie chorym poprzez profesjonalizację wolontariuszy działających na oddziałach szpitalnych i w opiece indywidualnej, którzy są zrzeszeni w Centrum Wolontariatu Fundacji.

O szkoleniu mówi prowadząca zajęcia Izabela Mnich- pielęgniarka: „Na początku ja przedstawiam wolontariuszom jak prawidłowo wykonać daną czynność. Później już sami powtarzają te praktyczne ćwiczenia. Wolontariusze uczą się mycia pacjenta, zmiany pieluchy, przebierania pacjenta, zmiany pościeli".

W opiece nad osobą chorą bardzo ważne są życzliwość i empatia. W szkoleniach biorą udział zarówno wolontariusze, którzy już pomagali na oddziałach szpitalnych, jak również ci, którzy takiego doświadczenia jeszcze nie mają.

Już wcześniej pomagałam pacjentom w szpitalu. Spędzałam z nimi ich wolny czas, karmiłam ich. Wykonywanie praktycznych ćwiczeń na szkoleniu bardzo pomaga i daje większą pewność siebie w kontakcie z pacjentem"- mówi wolontariuszka Anna Głowacka.

Joanna Maciejewska dodaje: „Z uwagi na swoją niepełnosprawność nie mogę pomagać w czynnościach pielęgnacyjnych. Na oddziale szpitalnym rozmawiałam z pacjentami, czytałam im książki i gazety. Bardzo się cieszę, jeśli mogę pomóc innym. Pacjenci potrzebują takiego wsparcia. Chcę wrócić do wolontariatu szpitalnego".

Wolontariusze przejdą jeszcze szkolenia z zakresu pierwszej pomocy oraz wsparcia emocjonalnego osób chorych. W trakcie trwania projektu wolontariusze mają zapewnione wsparcie psychologiczne- indywidualne superwizje z psychologiem, oraz trzy spotkania wspierające z wyjściami kulturalnymi.

Projekt Profesjonalny Wolontariat Szpitalny jest finansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego oraz 1 % podatku.

Relacja w Konin Nasze Miasto.

 

 

Szymon Olszewski

10:24 19.10.2012

W wolontariacie Fundacji Podaj Dalej działał od 2007 roku. Trafił tu przypadkiem. Zainteresował się kursem informatycznym prowadzonym przez fundację i wtedy dowiedział się o możliwości zostania wolontariuszem.Szymon jest filologiem angielskim.

Szymon Olszewski

W wolontariacie Fundacji Podaj Dalej działał od 2007 roku. Trafił tu przypadkiem. Zainteresował się kursem informatycznym prowadzonym przez fundację i wtedy dowiedział się o możliwości zostania wolontariuszem.

Szymon jest filologiem angielskim.  Interesuje się historią II wojny światowej i sportem (tenis ziemny, rower, pływanie).

W Fundacji pomagał w prowadzeniu zajęć z podopiecznymi, udzielał korepetycji z języka angielskiego, spędzał czas z pacjentami oddziału pielęgnacyjno- opiekuńczego konińskiego szpitala, promował działania fundacji, wykonywał tłumaczenia dla fundacji.

Kiedy Szymon był wolontariuszem mówił:

"Praca wolontariusza daje mi siły do działania na co dzień, oraz poczucie bycia potrzebnym.  Zamiast narzekać wolę działać. Twierdzę że całe życie będę się uczyć, a wolontariat bardzo mi  w tym pomaga".

Michalina Pietura

10:24 19.10.2012

Michalina w wolontariacie Fundacji Podaj Dalej pracuje od sierpnia 2007 roku. Uczestniczyła w zajęciach aktywnej rehabilitacji, pomagała w pracy z podopiecznymi fundacji, włączała się w organizację różnych wydarzeń. Obecnie na emeryturze. Bardzo lubi czytać książki. Wolontariat dowartościowuje Ją, pozwala Jej żyć aktywnie.

Michalina Pietura

Michalina w wolontariacie Fundacji Podaj Dalej pracuje od sierpnia 2007 roku. Uczestniczyła w zajęciach aktywnej rehabilitacji, pomagała w pracy z podopiecznymi fundacji, włączała się w organizację różnych wydarzeń. Obecnie na emeryturze. Bardzo lubi czytać książki. Wolontariat dowartościowuje Ją, pozwala Jej żyć aktywnie.

Kinga Drajczak

10:24 19.10.2012

Wolontariuszką w Fundacji Podaj Dalej była od lutego 2012 roku. Trafiła do wolontariatu, ponieważ chciała pomagać innym. Pracowała z podopiecznymi fundacji, udzielała korepetycji, pomagała w opiece nad pacjentami oddziału pielęgnacyjno- opiekuńczego konińskiego szpitala, pomagała w pracach biurowych fundacji, promowała działania fundacji.

Kinga Drajczak

Kiedy Kinga była wolontariuszką w  Fundacji mówiła, że wolontariat Ją uszlachetnia, oraz daje Jej poczucie bycia potrzebnym.

Kinga interesuje się fotografią, muzyką, rękodziełem. Chce studiować filologię germańską bądź pielęgniarstwo.

Swoje zainteresowania rozwijała i wykorzystywała w pracy wolontariackiej. Kinga zgadza się ze stwierdzeniem, iż prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Kamil Leśniewski

11:36 19.10.2012

Pracą w wolontariacie Fundacji Podaj Dalej zainteresował się dzięki rozmowie z koleżanką, która już była wolontariuszka w Fundacji. Do zespołu na Południowej dołączył w kwietniu 2012 roku.

Kamil Leśniewski

Pracą w wolontariacie Fundacji Podaj Dalej zainteresował się dzięki rozmowie z koleżanką, która już była wolontariuszka w Fundacji. Do zespołu na Południowej dołączył w kwietniu 2012 roku.

Kamil udzielał korepetycji z przedmiotów ścisłych młodzieży z Pogotowia Opiekuńczego, pomagał w zajęciach z podopiecznymi fundacji, spędzał czas z pacjentami oddziału pielęgnacyjno- opiekuńczego konińskiego szpitala, promował działania fundacji, pisał artykuły dla Sportowego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych „Skorpion” z Polkowic. Praca wolontariusza daje Mu ogromną satysfakcję.

Kamil interesuje się grafiką komputerową, tworzeniem stron www, fotografią oraz kulturą japońską.

Motto Kamila: „To Nadzieja daje nam siłę, to dziki Niej tu jesteśmy, To Ona zostaje kiedy wszystko inne znika.”

Obecnie Kamil odbywa staż zawodowy w Fundacji PODAJ DALEJ.

Magdalena Klimek

18:24 21.11.2012

Przygodę z wolontariatem zaczęła w 2007 roku. Na studiach Magda podziwiała swoją koleżankę, która pracowała z niepełnosprawnymi w PODAJ DALEJ. Wydawało się Jej, że sama nie dałaby rady w takiej pracy. Zdecydowała się jednak przyjść na spotkanie wolontariuszy, i jak mówi, od razu została rzucona na głęboką wodę.

Magdalena Klimek

Przygodę z wolontariatem zaczęła w 2007 roku. Na studiach Magda podziwiała swoją koleżankę, która pracowała z niepełnosprawnymi w PODAJ DALEJ. Wydawało się Jej, że sama nie dałaby rady w takiej pracy. Zdecydowała się jednak przyjść na spotkanie wolontariuszy, i jak mówi, od razu została rzucona na głęboką wodę.

Na początku pojechała na kolonię z dzieciakami. Później związała się szczególnie z grupą, która bierze udział w zajęciach aktywnej rehabilitacji. Za swoje działania została doceniono w 2009 roku. Wybrano Ją Wolontariuszką Roku w konkursie organizowanym przez Urząd Miasta Konina. Magda z wykształcenia jest pedagogiem resocjalizacyjnym. Kinomaniaczka i melomanka. Bardzo lubi podróżować, poznawać nowe kultury i nowych ludzi. Jej motto to: „Cokolwiek by się nie działo, zawsze wierni zasadom, swoim przekonaniom i ideałom”.

Marek Bystrzycki

17:47 03.01.2013

Marek  należy do wolontariuszy Fundacji PODAJ DALEJ. Działa między innymi w grupie doradców pierwszego kontaktu. Wolontariusze z tej grupy spotykają się z osobami, które nagle straciły swoją sprawność. Wspierają je, doradzają, zachęcają do aktywności, pomagają pogodzić się im z nową rzeczywistością. 

Marek Bystrzycki

Marek  należy do wolontariuszy Fundacji PODAJ DALEJ. Działa między innymi w grupie doradców pierwszego kontaktu. Wolontariusze z tej grupy spotykają się z osobami, które nagle straciły swoją sprawność. Wspierają je, doradzają, zachęcają do aktywności, pomagają pogodzić się im z nową rzeczywistością. Marek po wypadku w 2005 właśnie dzięki tej grupie trafił do Fundacji. Jak sam mówi: "Doradcy pierwszego kontaktu burzą stereotypowe postrzeganie osób niepełnosprawnych. Pokazjuą, że osoba nipełnosprawna może realizować swoje pasje i żyć aktywnie".

Marek od 5 lat zawodowo uprawia koszykówkę na wózkach. Jest Reprezentantem Polski w tej dyscyplinie, gra również w drużynie Mustang Konin, która działa przy Fundacji PODAJ DALEJ.

Dla nowych wolontariuszy współprowadzi szkolenia z technik pomagania osobie niepełnosprawnej ruchowo.

 

Katarzyna Ratajska

12:41 04.01.2013

Kasia już od najmłodszych lat zawsze pomagała innym. Do wolontariatu Fundacji PODAJ DALEJ trafiła dzięki przypadkowemu zaproszeniu na koncert Rodzinnego Kolędowania. Zaangażowała się w zajęcia prowadzone w ramach klubu ucznia, pomaga przy wielu innych wydarzeniach organizowanych w Fundacji. 

Katarzyna Ratajska

Kasia już od najmłodszych lat zawsze pomagała innym. Do wolontariatu Fundacji PODAJ DALEJ trafiła dzięki przypadkowemu zaproszeniu na koncert Rodzinnego Kolędowania. Zaangażowała się w zajęcia prowadzone w ramach klubu ucznia, pomagała przy wielu innych wydarzeniach organizowanych w Fundacji. W pracy zawodowej również pomaga osobom, które potrzebują wsparcia.

Kasia mówiła, że wolontariat bardzo pomaga w zyciu. Pozwala docenić, to co człowiek ma. "Przez to co robię, niosąc wsparcie jestem bardzo szczęśliwa. Cieszę się, że dzięki moim działaniom ludzie o mnie pamiętają. Spokój, zdrowie harmonia- to dla mnie najważniejsze wartości". Kasia bardzo lubi czytać ksiązki, jazdę konną, wycieczki rowerowe i muzykę klasyczną. Jej ulubiona książka to "Mały Książę", z której czerpie wile mądrości".

Obecnie, zajęta pracą zawodową rzadko angazuje się w działania wolontariackie. Pomimo tego zawsze możemy na Nią liczyć podczas ważnych wydarzeń i naszych akcji.

Sebastian Wolbach

13:46 04.01.2013

Sebastian zainteresował się wolontariatem w czasie kiedy sam w  szpitalu przechodził rehabilitację po wypadku. Zawsze starał się pomagać osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej. O PODAJ DALEJ dowiedział się z Internetu. Zainteresował się zajęciami aktywnej rehabilitacji. 

Sebastian Wolbach

Sebastian zainteresował się wolontariatem w czasie kiedy sam w  szpitalu przechodził rehabilitację po wypadku. Zawsze starał się pomagać osobom będącym w trudnej sytuacji życiowej.

O PODAJ DALEJ dowiedział się z Internetu. Zainteresował się zajęciami aktywnej rehabilitacji. Jak sam mówi: "Z wolontariatu płynie duże zadowolenie. Bardzo mnie cieszy uśmiech osób, którym pomagam i to dla mnie się liczy. Od początku miałem też możliwość wziąć udział w bardzo ciekawych szkoleniach, które są potrzebne w pracy wolontariusza".

Sebastian ma wile zainteresowań. Bardzo lubi elektronikę oraz informatykę. Interesuje się również muzyką, botaniką i wieloma innymi dziedzinami. Mówi, że tyle pasji daje Mu siły do działania, szczególnie w trudnych momentach życiowych.

Sebastian jest obecnie nieaktywnym wolontariuszem fundacji.

Magdalena Klichamer

19:10 25.02.2013

Magda jest z wykształcenia filologiem romańskim. Wolontariuszką została w marcu 2012 r. w Stowarzyszeniu Wymiany i Pojednania w Warszawie. Tłumaczy tam listy w programie Adopcja Serca, w którym rodziny z Polski adoptują na odległość dzieci na czas ich edukacji, głównie z Kamerunu.

Magdalena Klichamer

Magda jest z wykształcenia filologiem romańskim. Wolontariuszką została w marcu 2012 r. w Stowarzyszeniu Wymiany i Pojednania w Warszawie. Tłumaczy tam listy w programie Adopcja Serca, w którym rodziny z Polski adoptują na odległość dzieci na czas ich edukacji, głównie z Kamerunu.

We wrześniu 2012 r. trafiła do wolontariatu Fundacji PODAJ DALEJ. Jak sama mówi: „Długo myślałam nad tym, co mogłabym robić w Fundacji i w końcu przyszedł mi do głowy pomysł z lekcjami języka francuskiego. Prowadzenie tych zajęć, dzielenie się swoją wiedzą, daje mi dużą satysfakcję. Jako wolontariuszka sama biorę udział w różnego rodzaju szkoleniach, które przygotowują do pracy w wolontariacie. Pomagam również w różnego rodzaju przedsięwzięciach organizowanych przez Fundację".

Jej hobby to nauka języków obcych i sport (głównie bieganie). Magda codziennie przebiega trasę o długości 4 km.

Magda wolontariuszką w Fundacji była do połowy roku 2014. Zawiesiła swoją działaność ze względu na inne obowiązki zawodowe.

 

Zdzisław Sobczyk

11:44 20.04.2013

Zdzisław to nasz najstarszy wolontariusz. Najstarszy, ale młody duchem, pełen optymizmu - świetnie czuje się w towarzystwie osób młodych. Wcześniej pracował z trudną młodzieżą, zawsze chciał robić więcej dla innych. Od kilku lat systematycznie wspiera działania fundacji – i jak mówi najchętniej uczestniczy w cyklicznych zajęciach dla konińskiej grupy.

Zdzisław Sobczyk

Zdzisław to nasz najstarszy wolontariusz. Najstarszy, ale młody duchem, pełen optymizmu - świetnie czuje się w towarzystwie osób młodych. Wcześniej pracował z trudną młodzieżą, zawsze chciał robić więcej dla innych. Od kilku lat systematycznie wspiera działania fundacji – i jak mówi najchętniej uczestniczy w cyklicznych zajęciach dla konińskiej grupy. Arteterapia, basen czy kręgle zawsze można na niego liczyć. Jego poczucie odpowiedzialności, dobry humor i empatia powodują, że uczestnicy zajęć, rodzice  i wolontariusze bardzo go lubią – szczególnie troskliwie zajmuje się Pawłem ułatwiając mu przyjście na zajęcia.  Ma świetne pomysły, które często wykorzystujemy podczas zajęć. „Cieszę się, że rano się budzę, mam zajęcie i zdrowie mi dopisuje. Mam satysfakcję, pomagam tym, którzy potrzebują pomocy. Cieszę się, że jestem doceniany i lubiany przez zespół i podopiecznych” Lubi melodyjne piosenki, porzekadła - szczególnie te o zdrowiu, wyprawy rowerowe i grzybobranie. Zdzisław jest najlepszym przykładem na porozumienie międzypokoleniowe ( nie tylko w wolontariacie ).

Artur Jędrzejewski

11:17 21.04.2013

Artur znany jest ze swojego poczucia humoru, więc doskonale wpisuje się w jedno z haseł Fundacji: „Leczymy uśmiechem”. Jak sam mówi: „ Bardzo lubię się śmiać. Życie jest za krótkie żeby się smucić . Wiem, że czasami łzy są potrzebne, ale uśmiech leczy”.

Artur Jędrzejewski

Artur znany jest ze swojego poczucia humoru, więc doskonale wpisuje się w jedno z haseł Fundacji: „Leczymy uśmiechem”. Jak sam mówi: „ Bardzo lubię się śmiać. Życie jest za krótkie żeby się smucić . Wiem, że czasami łzy są potrzebne, ale uśmiech leczy”.

Wolontariuszem został dzięki koledze, który już działał w PODAJ DALEJ. Było to w czerwcu 2012 roku.

Kiedy był wolontariuszem w Fundacji, tak mówił o swoich działaniach:

„Wolontariat daje mi dużą satysfakcję, ponieważ mogę pomagać innym. Uczę się cierpliwości, wrażliwości, pokory. Chcę uczyć się dalej. W Fundacji pomagam podczas zajęć aktywnej rehabilitacji prowadzonych na basenie oraz w klubie ucznia w Golinie. Lubię pomagać. To jest to, co chcę robić”.

Artur lubi słuchać muzyki, rysować, uprawiać sport. Jak już się przekonaliśmy, jest również bardzo dobrym majsterkowiczem. Powiedział, że połowę swojego wolnego czasu spędza w Fundacji.

Obecnie Artur zawiesił swoją działaność wolontarystyczną w Fundacji.

Weronika Jakubowska

14:39 21.04.2013

O Fundacji dowiedziała się dzięki ulotce związanej z 1% podatku. Pomyślała sobie, że fajnie byłoby poznać to miejsce i zostać wolontariuszką. Minęło trochę czasu zanim dotarła na Południową. Bardzo się cieszy, że w końcu zaangażowała się w wolontariat.

Weronika Jakubowska

O Fundacji dowiedziała się dzięki ulotce związanej z 1% podatku. Pomyślała sobie, że fajnie byłoby poznać to miejsce i zostać wolontariuszką. Minęło trochę czasu zanim dotarła na Południową. Bardzo się cieszy, że w końcu zaangażowała się w wolontariat.

„Pomagałam w czasie zajęć w klubie ucznia i na basenie. Zachęcałam koleżanki i kolegów ze szkoły, aby też zainteresowali się wolontariatem. Jedna z cech jaka jest ważna w pracy wolontariusza to cierpliwość. Bycie wolontariuszką daje mi dużą satysfakcję. Cieszę się, że mogę pomagać ludziom”.- mówi Weronika.

Oprócz wolontariatu Weronika bardzo lubi koszykówkę. Razem z drużyną wyjeżdża na zawody.

Obecnie jest wolontariuszką akcyjną. Najczęściej pomaga w Fundacji sędziując mecze koszykówki na wózkach.

Martyna Włodarczyk

14:19 08.05.2013

Martyna w wolontariacie działała już od czasów szkoły podstawowej. W Podaj Dalej była od stycznia 2013 roku do końca 2014. Pomagała w działaniach akcyjnych Fundacji. Brała udział w szkoleniach w ramach projektu Podaj Dalej Kawałek Siebie- Profesjonalny i Innowacyjny Wolontariat. 

Martyna Włodarczyk

Martyna w wolontariacie działała już od czasów szkoły podstawowej. W Podaj Dalej była od stycznia 2013 roku do końca 2014. Pomagała w działaniach akcyjnych Fundacji. Brała udział w szkoleniach w ramach projektu Podaj Dalej Kawałek Siebie- Profesjonalny i Innowacyjny Wolontariat. Jak mówi „Wolontariat dał mi dużą pewność siebie. Poznałam wiele nowych osób”. Do Podaj Dalej trafiła dzięki koleżance z Koła Wolontariuszy PWSZ w Koninie.

Martyna studiuje pracę socjalną. Jej hobby to muzyka, książki i piłka ręczna- jest zawodniczką drużyny AZS PWSZ Konin.

Anna Janiak

11:17 16.05.2013

Ania uwielbia jak ludzie się uśmiechają, więc jeśli może się do tego uśmiechu przyczynić, to daje z siebie wszystko. Należała do Koła Wolontariuszy Caritas w Zespole Szkół Górniczych i Energetycznych. W Fundacji była od końca września 2012 roku do 2014. 

Anna Janiak

Ania uwielbia jak ludzie się uśmiechają, więc jeśli może się do tego uśmiechu przyczynić, to daje z siebie wszystko.  Należała do Koła Wolontariuszy Caritas w Zespole Szkół Górniczych i Energetycznych. W Fundacji jest od końca września 2012 roku. Pomagała w Zakładzie Pielęgnacyjno Opiekuńczym Konińskiego Szpitala Zespolonego.

Kiedy była wolontariuszką w Fundacji tak mówiła o swoich działaniach:

„Spędzam tam każdą wolną chwilę przed szkołą i po szkole. To czasami 2 godziny, a innym razem 10 godzin. Ja mam po prostu taką potrzebę bycia komuś potrzebną”.- mówi Ania.

Uczyła się wtedy się w liceum na profilu humanistyczno- lingwistycznym. Chciała studiować resocjalizację lub pedagogikę pielęgnacyjno- opiekuńczą. Pisze wiersze i gdyby miała więcej wolnego czasu, to przeznaczyłaby go na czytanie jeszcze większej liczby książek.

W przyszłości chciałby stworzyć tymczasową rodzinę zastępczą. „Świat byłby piękniejszy, gdyby ludzie byli dla siebie lepsi”.- dodaje Ania.

Lidia Parus

12:21 16.05.2013

Lidka studiuje pracę socjalną na PWSZ w Koninie. W styczniu 2013 roku rozpoczęła praktyki w Fundacji PODAJ DALEJ. Później została wolontariuszką. Pomagała w zajęciach z podopiecznymi i w pracach biurowych Fundacji. Przeszła cały cykl szkoleń w projekcie Podaj Dalej kawałek Siebie- Profesjonalny i Innowacyjny Wolontariat.

Lidia Parus

Kiedy Lidka studiowała  pracę socjalną na PWSZ w Koninie, rozpoczęła praktyki w Fundacji PODAJ DALEJ. Później została wolontariuszką. Pomagała w zajęciach z podopiecznymi i w pracach biurowych Fundacji. Przeszła cały cykl szkoleń w projekcie Podaj Dalej kawałek Siebie- Profesjonalny i Innowacyjny Wolontariat.

Lidka bardzo lubi czytać książki i słuchać muzyki. Obecnie swoją działalność wolontarystyczną zawiesiła, gdyż została mamą. Mamy nadzieję, że jeszcze do nas wróci i jej hasło będzie znowu aktualne.

Jak mówi „Dzięki wolontariatowi czuję się potrzebna. Bycie wolontariuszka daje mi dużą satysfakcję”

Daria Majdzińska

15:32 27.05.2013

Przed wolontariatem w Podaj Dalej Daria pomagała jako wolontariuszka w hospicjum, a jeszcze wcześniej podczas finałów WOŚP. O Fundacji dowiedziała się więcej na spotkaniu promującym idee wolontariatu zorganizowanym na PWSZ przez Koło Naukowe Pegaz. Później, na początku 2013 roku, przeszła w Fundacji praktyki, po których została wolontariuszką.

Daria Majdzińska

Przed wolontariatem w Podaj Dalej Daria pomagała jako wolontariuszka w hospicjum, a jeszcze wcześniej podczas finałów WOŚP. O Fundacji dowiedziała się więcej na spotkaniu promującym idee wolontariatu zorganizowanym na PWSZ przez Koło Naukowe Pegaz. Później, na początku 2013 roku, przeszła w Fundacji praktyki, po których została wolontariuszką.

Daria włącza się w różne działania Centrum Wolontariatu. Pomaga na zajęciach w klubach ucznia, wspiera prace biurowe, uczestniczy w wydarzeniach akcyjnych. Jak mówi „Dzięki wolontariatowi bardzo dużo się nauczyłam, poznałam wielu wspaniałych ludzi, otworzyłam się na innych”.

Daria studiuje pracę socjalną. Hobby Darii to muzyka i jazda na rolkach.

Alina Pryl

08:58 09.10.2015

Ala – romantyczka, pragnąca wrócić do Wenecji. Optymistka, pomimo barier, które są dla niej wyzwaniem. Skupiona na swoich działaniach z wolontariatu czerpie radość.  Ala zawsze była osobą bardzo aktywną, towarzyską, chciała pomagać innym. Miała też dużo czasu wolnego, który chciała dobrze wykorzystać. 

Alina Pryl

Ala – romantyczka, pragnąca wrócić do Wenecji. Optymistka, pomimo barier, które są dla niej wyzwaniem. Skupiona na swoich działaniach z wolontariatu czerpie radość.  Ala zawsze była osobą bardzo aktywną, towarzyską, chciała pomagać innym. Miała też dużo czasu wolnego, który chciała dobrze wykorzystać. Alina odpowiedzialna jest za organizację zajęć w Golinie, wykorzystuje tam wiele form arteterapii, prowadzi zajęcia ruchowe. Stara się by zajęcia były jak najbardziej różnorodne, tak,  aby uczestnicy mogli się rozwijać jednocześnie dobrze się bawiąc. Alina jest osobą otwartą, ceni w ludziach szczerość, otwartość  i wrażliwość na potrzeby innych ludzi. I jeszcze poczucie humoru. Wolontariat daje jej poczucie bycia potrzebną, a każdy uśmiech, zadowolenie podopiecznych jest dla niej satysfakcją. Jest romantyczką lubiącą czytać romanse oraz …kryminały Agaty Chriestie. Praca w ogrodzie daje jej radość a jej ulubionym kwiatem jest róża, lubi podróżować. I zawsze stara się znaleźć dobrą stronę każdej sytuacji.

Joanna Janikowska

09:19 09.10.2015

Asia – uzdolniona plastycznie i muzycznie, pogodna i chętna do pomocy. Zawsze można na nią liczyć. Jej zajęcia przyciągają, są ciekawe, ciągle wprowadza nowe pomysły. Każde zajęcia z nią potwierdzają jak świetnym jest pedagogiem. Ma ogromnym doświadcze w pracy z niepełnosprawnymi dziećmi. 

Joanna Janikowska

Asia – uzdolniona plastycznie i muzycznie, pogodna i chętna do pomocy. Zawsze można na nią liczyć. Jej zajęcia przyciągają, są ciekawe, ciągle wprowadza nowe pomysły. Każde zajęcia z nią potwierdzają jak świetnym jest pedagogiem. Ma ogromnym doświadcze w pracy z niepełnosprawnymi dziećmi. Asia pracuje różnymi metodami , jedną z nich jest także METODA DOBREGO  STARTU – „dobry, adekwatny do możliwości dziecka  start procentuje, pomaga w późniejszym funkcjonowaniu, uspołecznia”. Asia wykorzystuje często muzykę, która jest czasami w ćwiczeniach ruchowych bardzo ważna, czasami  stanowi tło dla ćwiczeń. Zawsze chętnie włączała się w realizację fundacyjnych pikników, koncertów, spływów kajakowych, warsztatów weekendowych dla rodzin.   Asia gra na kilku instrumentach„Jej motto: Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to,  kim jest; nie przez to co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. (Jan Paweł II) Wolontariat jest dla mnie możliwością spełnienia motta życiowego

Joanna Białecka

09:57 09.10.2015
Asia jest wolontariuszką na zajęciach AKTYWNEJ REHABILITACJI, na basenie i podczas zajęć koszykówki na wózkach. Do wolontariatu trafiła jak wielu wolontariuszy chcąc pomagać. Udoskonala swoje umiejętności biorąc udział w specjalistycznych szkoleniach oraz warsztatach dla wolontariuszy.

Joanna Białecka

Asia jest wolontariuszką na zajęciach AKTYWNEJ REHABILITACJI, na basenie i podczas zajęć koszykówki na wózkach. Do wolontariatu trafiła jak wielu wolontariuszy chcąc pomagać. Udoskonala swoje umiejętności biorąc udział w specjalistycznych szkoleniach oraz warsztatach dla wolontariuszy. Otwarta i zawsze chętna do działania wspiera fundację w pracach biurowych, angażuje się także w wiele akcji PODAJ DALEJ. Wyjeżdża także z „Mustangami” na mecze wyjazdowe, Mistrzostwa.„ Nie lubię nudy, zawsze znajdę coś interesującego dla siebie. Chętnie czytam – moją ulubioną autorką jest Joanna Chmielewska. Ponieważ monotonia męczy mnie, wypoczywam też czynnie. Lubię podróże, poznawanie nowych miejsc, zwiedzanie. I rozmowy – jestem ciekawa innych osób, ich spojrzenia na życie.” Asia,  ciekawa świata amatorka gotowania. Wolontariat jest jej pasją, wszędzie rozwija skrzydła.

Karolina Walaszek

13:03 30.12.2015

Dużo słyszałam o wolontariacie, znałam też wolontariuszy angażujących się w różne ciekawe działania, ale sama dość późno miałam okazję by poznać wolontariat „od środka”.

Karolina Walaszek

Karolina – mój pomysł na życie
W życiu Karoliny Walaszek dzieje się wiele, wciąż jest na pełnych obrotach i jak sama mówi w chronicznym „niedoczasie”, Ambitna, pracowita, pełna pasji w tym, co robi znalazła jednak czas na krótkie spotkanie.
Karolino, kiedy zetknęłaś się po raz pierwszy z wolontariatem?
Dużo słyszałam o wolontariacie, znałam też wolontariuszy angażujących się w różne ciekawe działania, ale sama dość późno miałam okazję by poznać wolontariat „od środka”. Miałam za sobą doświadczenia z ośrodków, ale nie były one związane z wolontariatem. Dopiero jednak podczas szukania pracy trafiłam do Centrum Wolontariatu. Zastanawiałam się nad swoją ścieżką wolontariatu, zdecydowałam, że mogę innym osobom, także wolontariuszom dać wsparcie psychologiczne – prowadziłam dla grupy wolontariuszy warsztaty między innymi z budowania zespołu i skutecznej komunikacji. Udzielałam także wsparcia indywidualnego wolontariuszom zaangażowanym w projekt PROWOSZ – Profesjonalny Wolontariat Szpitalny. To w Fundacji PODAJ DALEJ uczyłam się szkolić. Sprawiało mi to olbrzymią satysfakcję, czułam, że jest to potrzebne i dla wolontariuszy ciekawe.
Czy to doświadczenie w jakimś stopniu pomogło Ci znaleźć pracę?
W fundacji miałam możliwość wykorzystania wiedzy. Doświadczenie z Fundacji PODAJ DALEJ okazało się bardzo przydatne – w dużym stopniu dzięki niemu znalazłam pracę, nawiązałam nowe kontakty. Wpłynęło na to, że dziś mogę rozwijać się zawodowo Przede mną ciągłe wyzwania. Zawodowe to oczywiście praca z osobami chorymi na zaburzenia psychiczne. Lubię też sportowe wyzwania (fitness, pływanie).
Pomysł na życie? Pracować, podróżować, szukać nowych zainteresowań oraz kierunków rozwoju i zawsze mieć czas dla bliskich
 

Kasia Fabiszak

13:31 14.01.2016

Jest taka buddyjska zasada Trzech mądrych małp, którą ja dostosowuję do własnych potrzeb- może gdybyśmy umieli jednak więcej widzieć, uważniej słuchać i mądrzej mówić świat byłby lepszy i zarówno nam jak i ludziom wkoło żyłoby się dużo łatwiej.

Kasia Fabiszak

Kocham to, co robię
Nasi wolontariusze to kilkadziesiąt osób, jedni są z nami często, inni okazjonalnie a jeszcze inni wybrali nową drogę. Drogę, w której doświadczenia z Podaj Dalej procentują.
Dla Kasi Fabiszak – naszej wolontariuszki od kilku lat mieszkającej w Wielkiej Brytanii od czasu wolontariatu w Podaj Dalej wiele się zmieniło. Kasia to fantastyczna, pełna energii i optymizmu dziewczyna. Bardzo się cieszę, że w poświątecznym zamieszaniu znalazła czas na rozmowę.
Kasiu, jak wspominasz swoje fundacyjne początki – czy zanim trafiłaś do PODAJ DALEJ zetknęłaś się z wolontariatem?
Moje pierwsze spotkanie z wolontariatem pamiętam bardzo dobrze, to był 2005 rok. Byłam licealistką - w II Liceum pojawił się Sebastian, opowiadał wiele o Fundacji, przekonywał do włączania się w działania fundacyjne.. Postanowiłam, więc zobaczyć, w co mogłabym się zaangażować. W małym biurze spotkałam Zuzę i Karola – dzięki Karolowi poznałam Aktywną Rehabilitację, ogromnie dużo się nauczyłam. Z sentymentem wspominam też pierwsze szkolenie w Mikorzynie. Uczyliśmy się nie tylko jak asystować osobom na wózkach, ale sami też siadaliśmy na wózki i uczyliśmy się jak bezpiecznie upadać. Aktywna Rehabilitacja, z pośród wszystkich działań fundacyjnych, zawsze była najbliższa mojemu sercu. To, czego się tam nauczyłam procentuje teraz, czas w fundacji to dla mnie czas zbierania doświadczeń, nauki, poznawania wspaniałych ludzi, którzy mieli ogromny wpływ na to jaka ścieżkę życiowa wybrałam.
Podczas studiowania w Warszawie zetknęłam się z Fundacja Aktywnej Rehabilitacji, która również wspominam bardzo ciepło i dzięki, której zaraziłam się miłością do rugby na wózkach.
W Fundacji PODAJ DALEJ spędziłaś bardzo dużo czasu, co wspominasz najcieplej?
Zawsze wiedziałam, że chcę pracować z ludźmi. W Fundacji dostałam szansę spróbowanie rożnych form takowej pracy. Zdecydowanie zajęcia Aktywnej Rehabilitacji nauczyły mnie najwięcej, poszerzyły możliwości. Ale nie tylko AR – Fundacja to wspólne przeżycia, zetknięcie się z nowymi wyzwaniami jak półkolonie, praca z rodzicami dzieci z niepełnosprawnością, organizacja koncertów i warsztatów. Niezapomnianym przeżyciem był dla mnie także wyjazd z „Aktywnymi” na Festiwale Sportów Wodnych na Mazurach. To, że teraz odważnie podejmuję się nowych wyzwań, jestem wciąż blisko sportu osób niepełnosprawnych. Przygodę z rugby zaczęłam w Warszawie, to było niesamowite – współpracowałam z drużyna Four Kings, FAR a po jakimiś czasie skupiłam się na sędziowaniu. Po pewnym czasie byłam pewna, że chcę na długo związać się z tym sportem. Sędziuję w Polsce, po przyjeździe do Wielkiej Brytanii dostałam możliwość sędziowania zarówno mecze Ligi Brytyjskiej jak i turnieje europejskie. Rugby na wózkach jest świetna pasja, za nic nie zamieniłam bym jej na cokolwiek innego.

Pozarządowość to Twój pomysł na życie?
Zdecydowanie zajmuje w moim życiu bardzo ważne miejsce, od dawna współpracuję z organizacjami pozarządowymi.
Dzięki organizacjom jak Podaj Dalej, FAR, Bardziej Kochani ludzie dostają niesamowita szanse na odnalezienie siebie i nieocenione kształtowanie zarówno nowych umiejętności jak i własnej osobowości.
Twoje motto?
Nie mam jakiegoś konkretnego motto, ale bardzo cenię sobie zasadę dążenia do złotego środka, szukanie balansu. Praca jest moją wielką pasją ale także życie prywatne. Mam szczęście, bo kocham to, co robię, znajduję czas na rozwijanie pasji. Kochanie swojej pracy i pasji to wielki dar ale nie zapominajmy, ze bez utrzymywania balansu bardzo łatwo się wypalić.
Jest taka buddyjska zasada Trzech mądrych małp, którą ja dostosowuję do własnych potrzeb- może gdybyśmy umieli jednak więcej widzieć, uważniej słuchać i mądrzej mówić świat byłby lepszy i zarówno nam jak i ludziom wkoło żyłoby się dużo łatwiej.
Co zmotywowało Cię do wyjazdu?
Byłam na takim etapie życia, wzmocniona o doświadczenia i umiejętności chciałam rozwinąć skrzydła. Miałam wcześniej kontakt z osobami z różną niepełnosprawnością i pomyślałam ze warto byłoby zobaczyć jak ludzie radzą sobie w innym środowisku. A poza tym czasem warto wyjść poza swoja sferę bezpieczeństwa i spróbować sprawdzić się w całkiem nowych okolicznościach.
Chciałam pracować w swoim zawodzie – oligofrenopedagoga i kontynuować sędziowanie rugby.
Nie byłoby to możliwe gdyby nie to, że robiąc tak wiele rzeczy miałam wiele do zaoferowania. Zycie spełniło moje oczekiwania, czuję się w Anglii szczęśliwa. Ułożyłam sobie życie osobiste, mam wspaniałą pracę, realizuję pasję sortową.
Masz ciągły kontakt z osobami niepełnosprawnymi - jak wygląda Twój dzień pracy?
Na co dzień uczę w szkole należącej do jednej z największych organizacji pozarządowych w Północno- Wschodniej Anglii, specjalizujemy się w metodzie Peto. Przed wyjazdem wiedziałam, że to właśnie z nimi chciałabym współpracować jako, że jedna z nielicznych organizacji zapewnia swoim podopiecznym kontynuacje działań od niemowlaka po seniora. W skład mojej klasy wchodzą uczniowie z MPD i niepełnosprawnością intelektualną. Regularnie też spełniam swoją pasję czyli sędziuje Rugby na Wózkach.
Kontakty są takie jak wszędzie – wszystko zależy od tego jak postrzegamy świat i siebie – na pewno ma na to wpływ wychowanie, ale i to, co chcemy innym dać z siebie. W Anglii dużą rolę przykłada się do samodzielności, ale i do angażowanie się w działania społeczności lokalnej.
Na pewno podobnie jak w Polsce trzeba starać się o dotacje na działania, ale jest łatwiejszy dostęp do narzędzi edukacyjnych.
Na czym głownie polega różnica między pracą w Polsce i w Anglii?
Ludzie często zadają mi to pytanie a ja odpowiadam, ze praca z osobami ze złożona niepełnosprawnością jest tak bardzo specyficzna, że nie kuszę się nawet o generalizację, mogę jednak powiedzieć jak wygląda to z mojego punktu widzenia. Poziom edukacji nie jest zasadniczo inny, łatwiejszy jest natomiast dostęp do specjalistycznych narzędzi edukacyjnych – w mojej szkole uczą się dzieci z MPD oraz z niepełnosprawnością intelektualną - większość z nich używa zaawansowanych narzędzi komunikacyjnych. W Polsce ale i w Anglii nie jest łatwo zdobyć dofinansowanie do planowanych działań.
Jak w Anglii wygląda system opieki oraz aktywizacji osób z niepełnosprawnością?
Podobnie, choć w różnych częściach Anglii wygląda to nieco inaczej, ważna jest zarówno ilość jak i aktywność organizacji pozarządowych. Natomiast inny jest stosunek do sportu osób z niepełnosprawnością, wprawdzie i tam sportowcy muszą inwestować własne pieniądze, ale ich sukcesy, ich praca jest doceniana. Ogromną wagę przykłada się do reklamy, do tego by np. Paraolimpiada w 2012 roku była odbierana i podziwiana nie w mniejszym a może i nawet większym stopniu niż Olimpiada. Paraolimpiada w Londynie jest dobrym przykładem – w Londynie było mnóstwo bilbordów, a wszystkie zawody były w pełni transmitowane przez jedną z głównych stacji- Channel 4. Ponadto w telewizji podczas Paraolimpiady można było obejrzeć kampanie społeczną „Super Heros” Dla Paraolimpijczyków oraz Olimpijczyków niezapomnianym wydarzeniem było zaproszenie na spotkanie z Królową Elżbietą II. Paraolimpiada poprzedziła dwa inne, ważne wydarzenia. We wrześniu 2014 Książę Harry zorganizował swojego rodzaju Paraolimpiadę dla poszkodowanych żołnierzy- Invictus Games – było to duże widowisko, o którym było naprawdę głośno i zaangażowało się wielu sławnych polityków, aktorów i sportowców.
Podobnie jak Puchar Świata Rugby na Wózkach, odbywający się jako cześć Pucharu Świata w Rugby – ciekawostka jest, że sędziował na nich nasz Główny Sędzia Polski - Łukasz Szymczak, który dostał zaszczyt prowadzenia finału tej prestiżowej imprezy.
Czym jest praca dla Ciebie?
Ogromnie ważną częścią mojego życia, kocham ją – jestem do niej stworzona.
Co jest dla Ciebie ważne, jak spędzasz wolny czas?
Zawsze znajduję czas na moje hobby. Świat rugby na wózkach jest mi bardzo bliski a ludzie, których tam poznałam to moja druga, międzynarodowa rodzina.
Moja codzienność to ludzie wokół mnie, ponieważ robię wiele rzeczy z różnymi osobami czasami potrzebuję wyciszenia. Pomaga mi w tym fakt, że Newcastle jest pięknie położone, jak tylko mam czas wyruszam na długie wędrówki. Zawsze jakieś miejsce odkrywam na nowo.
I wciąż staram się osiągnąć balans między życiem zawodowym i prywatnym, czasem jest ciężko ale daję sobie nieźle radę.
I tego, byś zawsze czerpała ze swojej pracy radość życzę Ci Kasiu.
Chciałabym życzyć Wam, abyście w ten Nowy Rok weszli z radością w sercu. Aby nigdy nie odstępowała Cię nadzieja na lepsze jutro i wiara w to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Aby otaczały Was osoby, które będą dla Was motorem do działania.
Dziękujemy
Z Kasią Fabiszak rozmawiała Anka Klechniowska
 

Monika Koszewska

08:28 04.03.2016

Pracownia Miejska to miejsce, które przyciąga. Nic więc dziwnego, że właśnie tam znalazła przestrzeń do działania nasza wolontariuszka - pełna energii i pomysłów na siebie Monika Koszewska.

Monika Koszewska

Anna Klechniowska: Cieszę się Moniko, że znów możemy się spotkać. Minęło kilka lat, jak z perspektywy czasu wspominasz czas spędzony w Fundacji PODAJ DALEJ?

Monika Koszewska: To był bardzo inspirujący i intensywny czas. Miałam 18 lat i trafiłam do Centrum Wolontariatu za przykładem koleżanki Kingi Kijak. Wcześniej nie miałam żadnych kontaktów z III sektorem - z osobami niepełnosprawnymi oraz wolontariatem. Nasz wybór padł na PODAJ DALEJ. Bardzo szybko włączyłam się w działania fundacyjne, początkowo były to głównie działania akcyjne. Kiedy Kinga została koordynatorką Centrum Wolontariatu wspierałam ją we wszystkich działaniach - wskoczyłam na „głęboką wodę”. To był rok niezwykle ciekawej pracy, poznania tego, co w działaniach fundacji najważniejsze i tego, co ja mogę w te działania wnieść.

 

AK: Co było dla Ciebie największym wyzwaniem?

MK: Dla mnie pierwsze zetknięcie z niepełnosprawnością było szokiem, także pierwszy wyjazd i pierwsze trudne sytuacje. Wtedy to mama mojego podopiecznego opowiedziała mi swoją historię. Ogromna lekcja pokory na poziomie priorytetów i emocjonalnym. To właśnie w PODAJ DALEJ odkryłam swoją zawodową i edukacyjną ścieżkę i to, że czerpię olbrzymią satysfakcję z pomagania. Nabrania pewności, że już zawsze chcę to robić. Pragnę żeby życie osób, którym pomagam stało się trochę lepsze. Początkowo było mi także trudno uchwycić granicę, kiedy mogę oraz powinnam pomagać, a kiedy powinnam pomoc ograniczyć.

AK: A które doświadczenia z czasów wolontariatu uważasz za najbardziej inspirujące?

MK: Dowiedziałam się jak funkcjonuje III sektor, zobaczyłam jak działa organizacja od kuchni - organizacja spotkań, większych imprez. Byłam zachwycona udziałem w projekcie z seniorami. My - wolontariusze i seniorzy mogliśmy wzajemnie czerpać od siebie energię, życiowe doświadczenie i inne spojrzenie na wiele spraw. Innym projektem, który ciepło wspominam był Wolontariat Mobilny – wsparcie rodzin naszych podopiecznych. Podczas gdy byłam współkoordynatorem Centrum Wolontariatu miałam możliwość zdobycia dużej praktyki w wystąpieniach publicznych – np. prelekcje w szkołach, rekrutacja nowych wolontariuszy, wzmacnianie dobrej komunikacji. To wszystko bardzo pomogło mi w późniejszych działaniach – to właśnie efekt PODAJ DALEJ. Gdyby nie PODAJ DALEJ nie poznałabym wielu niepełnosprawnych osób, mają w sobie siłę, moc oraz przebojowość. Cechy, o które często nie są podejrzewane osoby niepełnosprawne.

AK: Pozarządowość to Twój pomysł na życie – później wykorzystywałaś doświadczenia z PODAJ DALEJ w innych działaniach. Opowiedz o nich.

MK: Zawsze moje działania skupiały i skupiają się na kontaktach z ludźmi. Organizuje różne wydarzenia o charakterze społecznym i kulturalnym, gdzie występy przed szerszą publicznością są jednym z ważnych elementów pracy. Bardzo pomaga mi także znajomość sektora pozarządowego. Mój potencjał mogłam później wykorzystać we współpracy z wieloma organizacjami o różnym charakterze – nie tylko działającymi na rzecz osób niepełnosprawnych, także związanych z kulturą i sportem. Marzyłam, żeby mieć swoją fundację i tak też się stało. Organizujemy różnorodne akcje charytatywne, zajmujemy się organizacją czasu wolnego dla dzieci i młodzieży. Nigdy jednak nie myślałam o fundacji, jako o źródle utrzymania.

AK: Pracownia Miejska, co w niej jest szczególnego?

MK: Pracownia Miejska, w której pracuję jest kolejnym i największym moim wyzwaniem zawodowym. Realizujemy ciekawe projekty skierowane zarówno do Koninian, jak i propagujące Konin, jako miasto kreatywnych ludzi z wieloma ciekawymi pasjami. Mam możliwość działań z pogranicza organizacji pozarządowych i działalności gospodarczej - działamy ponadlokalnie. Praca tu pozwala mi wyjść z pewnych schematów myślenia, pozwala także na postrzeganie bardziej odważne, promowanie nowych, jeszcze nieprzetartych szlaków. Przykładem takiego przyszłościowego projektu była realizacja pierwszego testowego foresightu miejskiego – projekt Konin 2050. Konin jest pierwszym polskim miastem, gdzie realizowany jest foresight miejski, do tej pory były tylkoforesighty regionalne. Z naszymi doświadczeniami wychodzimy do innych miast.

AK: Co Cię najbardziej dotyka, co chciałabyś zmienić?

MK: Na pewno w kwestii mentalności, tolerancji oraz edukacji ważne jest, aby nie oceniać innych z pozycji „jestem lepszy”. Chciałabym zmieniać stereotypowe postrzeganie widoczne choćby w sprawie uchodźców. Nie godzę się na przemoc - również w stosunku do zwierząt.

AK: Jak spędzasz wolny czas?

MK: W zależności od nastroju czasem spędzam spokojny, domowy weekend i tak jest dobrze. Czasami jednak potrzebuję naładować akumulatory czynnie – biegam, wyjeżdżam, spotykam się z przyjaciółmi.

AK: Co lubisz w sobie, a co w innych ludziach?.

MK: Najbardziej to, że wciąż się uczę, zdobywam nowe umiejętności, szukam inspiracji. To też lubię u innych osób.

Cenię zrozumienie i tolerancję – zobaczenie w każdym człowieku jego najlepszych cech.

AK: Czego mogłabym Ci życzyć?

MK: Równowagi, całkowitego pogodzenia się z sobą, znalezienie złotego środka.

Życzę Ci, żebyś to właśnie znalazła. Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Z Moniką Koszewską rozmawiała Anna Klechniowska

 

 
 

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Koninie

 

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Koninie

Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Koninie zgłasza nam zapotrzebowania, dla wolontariuszy na pomoc i wsparcie osobom, które są podopiecznymi MOPR.
Głównym zadaniem dla wolontariuszy jest wsparcie, pomoc w czynnościach codziennych, towarzyszenie, pomoc w rehabilitacji, korepetycje i pomoc w nauce zgłoszonym Podopiecznym.
Osoby zainteresowane wolontariatem indywidualnym proszone są o kontakt do CW.

 

Oferta Pogotowia Opiekuńczego w Koninie

 

Oferta Pogotowia Opiekuńczego w Koninie

Pogotowie Opiekuńcze w Koninie potrzebuje wolontariuszy do wspierania w odrabianiu lekcji, motywowaniu do nauki, jak również do organizowania wolnego czasu wychowankom.
Wolontariusz, oprócz odpowiedzialności i dużego zaangażowania powinien być pełnoletni i być niekaralny. Dobrze, jeśli posiadałby wykształcenie pedagogiczne lub pokrewne, choć nie jest to konieczny wymóg.
Zajęcia odbywają się codziennie ( oprócz sobót i niedziel) w godzinach 15:00 do 17:00 w Pogotowiu Opiekuńczym w Koninie, ul .Kurpińskiego 3.
Osoby chętne proszone są o kontakt do naszego Centrum Wolontariatu.
 

Zajęcia integracyjno- artystyczne- Golina

 

Zajęcia integracyjno- artystyczne- Golina

Czekamy na 4 wolontariuszy, którzy chcieliby w poniedziałki i piątki zaangażować się w zajęcia z naszymi Podopiecznymi w Golinie. Zajęcia przeznaczone są dla 12 osób z niepełnosprawnością intelektualną i prowadzone metodami:
Arteterapia –z elementami plastykoterapii , muzykoterapii – wykorzystanie twórczego potencjału uczestników , ich umiejętności i zdolności.
Elementy Dramy Stosowanej np. improwizacja , podejmowanie ról, praca z przedmiotami .
Do zadań wolontariuszy należy pomoc Podopiecznym podczas zajęć oraz czynne uczestnictwo w zajęciach. Przygotowanie oraz współprowadzenie zajęć.
Wymarzony wolontariusz powinien być pasjonatem sztuki. Być odpowiedzialny i obowiązkowy.
Zajęcia odbywają się w poniedziałki i piątki w godzinach 16:00-18:00. Miejsce: Gimnazjum w Golinie.
 

Zajęcia w zakresie fizjoterapii- indywidualnej rehabilitacji


Zajęcia w zakresie fizjoterapii- indywidualnej rehabilitacji

Poszukujemy chętnych wolontariuszy do pomocy w zajęciach indywidualnych dla osób z niepełnosprawnością ruchową.
Zajęcia indywidualne z rehabilitacji prowadzone są programem dopasowanym do potrzeb pacjenta, który zawiera między innymi:
- PNF,
- terapię tkanek miękkich między innymi poizomeryczna, relaksja mięśni, techniki energizacji mięśniowej, terapia punktów spustowych, techniki powięziowe,
- masaż leczniczy,
- kinezyterapie( ćwiczenia bierne, czynno- bierne, czynne z oporem, samowspomagane),
- reedukacja chodu,
- elementy treningu funkcjonalnego,
Ponad to istnieje możliwość uczestniczenia w zajęciach grupowych z aktywnej rehabilitacji, w zajęciach na basenie.
Osoby zainteresowane proszone są o kontakt bezpośrednio do CW
 

Zajęcia aktywnej rehabilitacji- sala gimnastyczna


Zajęcia aktywnej rehabilitacji- sala gimnastyczna

Poszukujemy 12 ( w grupach 2-3 osobowych)wolontariuszy do pomocy podczas zajęć aktywnej rehabilitacji przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnością narządu ruchu; grupa 15 osób dorosłych oraz grupa 10 dzieci.
Do zadań wolontariuszy pomagających podczas zajęć należy: pomoc przy transporcie do miejsca zajęć i do domu, asystowanie podczas zajęć, przygotowywanie niezbędnego sprzętu i sali do ćwiczeń.
Wolontariusz powinien posiadać przeszkolenie z zakresu asystowania osobie z niepełnosprawnością narządu ruchu( szkolenie takie w swojej ofercie posiada i zapewnia wolontariuszom CW). Powinien być odpowiedzialny i zaangażowany w działania.
Zajęcia odbywają się we wtorki 17:00-21:00 i czwartki 17:00-19:00  oraz piątki w godzinach od 15:00 do 19:00. Zajęcia odbywają się na Sali gimnastycznej PWSZ ( dawna SP5) Wyszyńskiego 35.
 

Zajęcia aktywnej rehabilitacji- Basen

 

Zajęcia aktywnej rehabilitacji- Basen

Poszukujemy 12 ( w grupach 2-3 osobowych)odpowiedzialnych i wykwalifikowanych wolontariuszy do pomocy w zajęciach aktywnej rehabilitacji na basenie, przeznaczonych dla grupy 6-7 osób z niepełnosprawnością narządu ruchu.
Do zadań wolontariusza podczas zajęć należy: przygotowanie sprzętu do zajęć, pomoc w samoobsłudze w szatni i na basenie, asystowanie podczas zajęć w wodzie; rozgrzewce, pływaniu, nauce pływania.
Wolontariusz powinien posiadać oprócz zaangażowania i odpowiedzialności , przeszkolenie z asystowania osobie poruszającej się za pomocą wózka inwalidzkiego oraz na basenie( szkolenie takie w swojej ofercie ma i zapewnia wolontariuszom CW) oraz powinien umieć pływać.
Zajęcia odbywają się w środy na basenie Hala Rondo w Koninie, we wtorki, godzinach 11:00- 14:00 oraz środy 10:00-12:00 i 15:30- 18:30
Zapraszamy
 

Zajęcia arteterapeutyczne- Fundacja PODAJ DALEJ


 

Zajęcia arteterapeutyczne- Fundacja PODAJ DALEJ

Czekamy na 4 chętne osoby, które pomogą w przygotowywaniu i realizacji zajęć ogólnorozwojowych, prowadzonych różnymi metodami między innymi:
Arteterapię –z elementami plastykoterapii , muzykoterapii – wykorzystanie twórczego potencjału uczestników , ich umiejętności i zdolności.
Elementy Dramy Stosowanej np. improwizacja , podejmowanie ról, praca z przedmiotami .


Wymarzony wolontariusz powinien cechować się dużą odpowiedzialnością, uważnością na drugiego człowieka, znajomością specyfiki pracy z osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Dobrze, gdyby interesował się szeroko rozumianą sztuką i znał różne metody arteterapeutyczne.
Do zadań wolontariusza jest pomoc prowadzącemu przy przygotowywaniu planu zajęć i w realizacji. Czynne uczestnictwo w zajęciach; pomoc Podopiecznym , przygotowywanie sali i materiałów, uprzątnięcie Sali po zajęciach. Mile widziane jest współprowadzenie zajęć.
Zajęcia odbywają się w każdy wtorek 16:00 do 18:00 oraz czwartek 15:00-17:00, w siedzibie Fundacji PODAJ DALEJ, adres: Konin, ul. Południowa 2A.
Zapraszamy
 

 
Fundacja
im. Doktora Piotra Janaszka
Podaj Dalej

ul. Południowa 2A
62-510 Konin / Polska

+48 63 211 22 19

cw@podajdalej.org.pl

Informujemy, że stosujemy zewnętrzne pliki cookies, pochodz±ce od podmiotów, z którymi współpracujemy, takich jak Google czy Facebook. Sposób działania niektórych plików "cookies" pochodzących od partnerów zewnętrznych dostępny jest na stronach internetowych naszych partnerów:

Google: https://www.google.pl/intl/pl/policies/technologies/cookies/
Facebook: http://www.facebook.com/help/cookies